Szanowni Państwo,
Artykuł ten powstał w obronie mojego honoru, jako lekarza, któremu publicznie zarzucono, że jego postępowanie jest nieakceptowalne i stanowi niebezpieczną manipulację zagrażającą zdrowiu kobiet. Powstał także w obronie prawdy naukowej oraz obronie oraz interesu wszystkich kobiet, bowiem pytanie brzmi nie czy, tylko ile kobiet zrezygnuje z kolposkopii, która samodzielnie może uratować zdrowie i życie słysząc, że badanie to jest nieakceptowalne, niebezpieczne i zagraża ich zdrowiu oraz ile z nich zachoruje przez to na raka szyjki macicy? I żaden sędzia w cywilizowanym i demokratycznym Kraju nie ma prawa mi tego zabraniać.
A zatem przejdźmy do meritum. Kolposkopia zawsze miała, ma i będzie miała zagorzałych przeciwników, próbujących w różny sposób zdyskredytować jej wartość, jako samodzielnej metody badania klinicznego. To bardzo złożony problem i taki stan rzeczy warunkuje wiele czynników, jednakże bez cienia wątpliwości można stwierdzić, że jednym z głównych są względy finansowe. Profesjonalna kolposkopia bowiem jest w stanie wyeliminować konieczność wykonywania nawet od 70 do 90% testów wirusologicznych typu DNA HPV, mRNA HPV, p16 i Ki67, oraz znaczący procent cytologii LBC, a na to producenci tych badań nie mogą sobie pozwolić i mają odpowiednie możliwości, czytaj zasoby finansowe, aby temu przeciwdziałać, czego kolposkopia nigdy nie miała i nigdy mieć nie będzie. Należy zaznaczyć w tym miejscu, że cytologia oraz testy wirusologiczne są dzisiaj bezwzględnie koniecznymi metodami prewencji i detekcji raka szyjki macicy i stanów go poprzedzających, jednakże w zdecydowanej większości przypadków niepotrzebnie nadużywanymi i dotyczy to przede wszystkim testów wirusologicznych, w mniejszym stopniu cytologii. To dramatycznie smutna, ale prawdziwa dzisiaj teza, którą bezwzględnie należy podkreślić, że oprócz pacjentki niktby na powszechnym stosowaniu kolposkopii, jako samodzielnej metody diagnostycznej nie zyskał, a co za tym idzie na jej rozpowszechnieniu i propagowaniu, także nic by nie zarobił. Dlatego też takiej kolposkopii praktycznie nikt z „decydentów” ginekologicznych nie propaguje i nie rozpowszechnia. Mało tego, niektórzy z nich osiągali i dzisiaj nadal osiągają różne korzyści, także materialne, aby tę metodę wyeliminować lub przynajmniej ją zmarginalizować w klinice chorób szyjki macicy.
Powtórzę po raz kolejny, że jest ewenementem na skalę światową, że wśród tych, którzy dzisiaj deprecjonują wartość kolposkopii i fałszują rzeczywisty jej obraz są wychowankowie założyciela Polskiego Towarzystwa Kolposkpii i Patofizjologii Szyjki Macicy /PTKiPSM/ i twórcy polskiej szkoły kolposkopii, profesora Jana Madeja oraz jego następcy, profesora Antoniego Basty, wśród których prym wiedzie obecny prezes PTKiPSM, profesor Robert Jach – c’est la vie.
Ale taką mamy rzeczywistość i w związku z tym od czasu do czasu pojawia się w polskich mediach „ekspert”, który tak naprawdę o kolposkopii niewiele wie, ale opowiada co to jest ta kolposkopia i do czego się nadaje, a do czego nie. Kolejnym tego przykładem są wypowiedzi medialne członka Zarządu PTKiPSM Macieja Mazurca. Jest to lekarz, którego wiedza ogranicza się głównie do tak zwanej kolposkopii standaryzowanej, bez wystarczającej wiedzy i doświadczenia w zakresie profesjonalnej kolposkopii niestandaryzowanej. Ale w sumie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, że informacje, jakie o kolposkopii publicznie rozpowszechnia ten człowiek wołają o pomstę do nieba dopóki mieściło się w granicach przyzwoitości. Natomiast niektóre kwestie dotyczące kolposkopii, które zaprezentował członek Mazurec w ostatnim wywiadzie dla portalu Hello Zdrowie z dnia 23 maja 2022 roku, zobacz przekroczyły wszelkie dopuszczalne granice i należy pokreślić, że lekarz ten wypowiadał się, jako członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Kolposkopii i Patofizjologii Szyjki Macicy.
I na takie niezgodne nie tylko z dobrym obyczajem, ale także z Kodeksem Etyki Lekarskiej praktyki członka Mazurca, zniekształcające prawdziwy obraz profesjonalnej kolposkopii, ale także znieważające twórców i kontynuatorów polskiej szkoły kolposkopii profesora Jana Madeja nie może być zgody. Stąd też moja, stanowcza reakcja w postaci tego felietonu. Jestem to winien mojemu Ojcu, który dzisiaj nie może się już bronić, a także samemu sobie. Skoro publicznie zostały postawione zarzuty, że moje postępowanie jest nieakceptowalne, niebezpieczne i stanowi zagrożenie dla zdrowia kobiet, to poza innymi krokami w pierwszej kolejności publicznie muszę na nie odpowiedzieć. Nie może być bowiem dalszego pobłażania dla takich postaw, takich ludzi trzeba pokazywać palcem i nazywać po imieniu, bowiem jest to już ostatni dzwonek, aby odstraszyć licznych naśladowców takich praktyk i aby uczciwość, moralność i wzajemny szacunek powróciły do coraz bardziej zdegenerowanego świata ginekologii, medycyny i nauki w ogóle.
Dla właściwego zrozumienia mojego oburzenia i konieczności publicznej obrony, króciutkie porównanie nawet nie samej wiedzy, co oczywiście się łączy, ale tylko doświadczenia w zakresie kolposkopii:
Jacek G. Madej – 40 lat stażu i ponad 80 000 /osiemdziesiąt tysięcy/ samodzielnie wykonanych wszystkich rodzajów kolposkopii
Członek PTKIPSM Maciej Mazurec – 20 lat stażu i 1000-2000 /jeden – dwa tysiące/ wykonanych kolposkopii standaryzowanych zobacz
Ale ten człowiek nie ma najmniejszych skrupułów, aby publicznie zarzucać mi, że to co robię jest nieakceptowalne i zagraża zdrowiu kobiet. A zatem dokonajmy naukowej weryfikacji teorii członka Mazurca. Pierwszą z rewelacji, jaką przekazał opinii publicznej w rzeczonym wywiadzie członek Mazurec, to niepodważalny według niego fakt, że „czułość kolposkopii dla stanów przednowotworowych w dzisiejszych czasach jest absolutnie nieakceptowalna i wynosi około 60 proc”.
Dobrze by było, aby członek Mazurec wypowiadał się tylko za siebie, jeżeli bowiem „czułość jego kolposkopii dla stanów przednowotworowych w dzisiejszych czasach jest absolutnie nieakceptowalna i wynosi około 60 proc”, to jego sprawa, ale w rzeczywistości tak nie jest. Już na pierwszy rzut oka widać brak kierunkowej wiedzy członka Mazurca w temacie kolposkopii praktycznej, bowiem PTGiP, którego jest członkiem, razem z jego szefem, prezesem PTKiPSM, profesorem Jachem całkiem niedawno, bo w 2021 roku ogłosili, że;
„czułość kolposkopii w wykrywaniu wszystkich stanów przedrakowych została oceniona na 86%”. zobacz
Natomiast w 2011 roku ówczesny wiceprezes PTKiPSM, Pan Profesor Wojciech Rokita, w publikacji pt. Wartość diagnostyczna cytologii i kolposkopii u kobiet ze śródnabłonkową neoplazją szyjki macicy, określił czułość kolposkopii w wykrywaniu stanów przedrakowych szyjki macicy na 89.21%:
„W analizowanym materiale uzyskaliśmy 89,21% czułość i 99,87 % swoistość kolposkopii w rozpoznawaniu CIN” zobacz
Proszę Państwa, zajmuję się profesjonalnie kolposkopią blisko 40 lat i nie przypuszczałem, że kiedykolwiek będę musiał udowadniać, że się na tym znam. Ale skoro żyjemy, jak mawiał inny klasyk w „chorym kraju” i takie czasy nastały, to powiem, że profesjonalna kolposkopia posiada nawet 99% czułość w wykrywaniu stanów przedrakowych szyjki macicy i udowodnię to:
„Lekarz biegle w kolposkopujący wykrywa tylko przy pomocy samej kolposkopii od 85 do 99 % stanów przedrakowych i wczesnego raka szyjki macicy”. Wtedy tylko ok. 20% przypadków kolposkopowo niejasnych wymaga uzupełniającego badania cytologicznego ” – cytat z rozdziału Kolposkopia, w podręczniku Ginekologia, profesora Zbigniewa Słomko z 1997 roku, autorstwa profesora Jana Madeja i doktora Jacka Grzegorza Madeja.
Cytologia i kolposkopia pozwalają prawie w 100 procentach wykryć zmiany przednowotworowe i wczesne, przedkliniczne postacie raka. Trafność kolposkopowej oceny zmian w obrębie szyjki macicy (wykonanej przez specjalistę) waha się od ponad 85 do 100 proc. – cytat z wywiadu z profesorem Antonim Bastą dla portalu Puls Medycyny z 2003 roku. zobacz
Publikacja z 2015 roku Mert Ulas Barut i wsp. Analysis of Sensitivity, Specificity, and Positive and Negative Predictive Values of Smear and Colposcopy in Diagnosis of Premalignant and Malignant Cervical Lesions – przedstawia badanie potwierdzające czułość kolposkopii w wykrywaniu wszystkich zmian nieprawidłowych wyniosła od 87-99%.
I najnowsza publikacja z roku 2022 – Roopa Hariprasad i wsp. „Role of colposcopy in the management of women with abnormal cytology”, w której możemy przeczytać:
„W metaanalizie opracowanej przez Mitchella i wsp. /1998/ średnia czułość i swoistość kolposkopii dla wykrywania wszystkich nieprawidłowości szyjki macicy (LSIL, HSIL i rak ) wyniosła odpowiednio 96% i 48%. Zaobserwowano poprawę swoistości (69%) z marginalnym zmniejszeniem czułości (85%), gdy normalną szyjkę macicy i zmiany niskiego stopnia porównano ze zmianami wysokiego stopnia i rakiem. Rozpoznanie kolposkopowe dobrze koreluje z nieprawidłowościami o wysokim stopniu złośliwości, których czułość wynosi 85–94% w wykrywaniu stanów przedrakowych i raka szyjki macicy”.
I tego typu opinii w dawnym i aktualnym, nie tylko polskim piśmiennictwie naukowym można znaleźć wiele, a obowiązkiem każdego członka Zarządu PTKiPSM jest znajomość takich pozycji i poglądów, a przede wszystkim znajomość polskiego piśmiennictwa. Dokładnie opisałem ten problem w liście otwartym do PTKiPSM i PTGiP w proteście przeciwko fałszowaniu obrazu kolposkopii przez członków tych Stowarzyszeń. przeczytaj
Dlaczego więc członek Mazurec manipuluje faktami? Do pewnego stopnia można zrozumieć, że opowiada wszem i wobec o takiej kolposkopii, jakiej go nauczono, a jaką reprezentuje dzisiaj jego nauczyciel, profesor Robert Jach, którego zdolność w rozpoznawaniu zmian przedrakowych nawet nie zbliża się do owych 86%. W związku z tym członek Mazurec widzi, że taka kolposkopia, którą się on posługuje ma czułość ok. 60 %, wiec otwarcie o tym mówi i o to w zasadzie nie można byłoby mieć do niego pretensji, bo taka jest prawda. Ale to jest tylko jedna strona medalu i w żadnym wypadku nie jest to obiektywna prawda naukowa. Bowiem zarówno w polskim i światowym piśmiennictwie naukowym, a przede wszystkim na krajowym podwórku funkcjonowała i nadal funkcjonuje kolposkopia, której czułość w rozpoznawani zmian przedrakowych większego stopnia przekracza 90% a czułość w wykrywaniu wszystkich zmian przedrakowych o charakterze CIN sięga 99%. I skoro lekarz Mazurec jawi się ekspertem kolposkopowm, to jego obowiązkiem jest kompleksowa wiedza na temat kolposkopii na świecie, a przede wszystkim historii i teraźniejszości kolposkopii w Polsce. Zatem powinien on wiedzieć, że twórca cenionej na całym świecie ówczesnej, polskiej i bez wątpienia krakowskiej szkoły kolposkopii, nieżyjący już profesor Jan Madej, który jako pierwszy i jedyny do dzisiaj polski lekarz, ginekolog otrzymał honorowe członkostwo Niemieckiego Towarzystwa Ginekologicznego oraz jego następca, profesor Antoni Basta byli przedstawicielami takiej właśnie kolposkopii. I jeszcze nie tak dawno, kilka lat temu taka właśnie kolposkopia była standardem nie tylko w Polsce, ale także w wielu zakątkach świata.
I trzeba tutaj zaznaczyć, że od blisko stulecia nic się nie zmieniło w kwestii rozpoznawania obrazów kolposkopowych stanów przedrakowych i wczesnego raka szyjki macicy. Zarówno proces powstawania raka szyjki macicy oraz związane z tym faktem obrazy kolposkopowe są cały czas takie same, a kolposkopy coraz lepsze. W związku z tym o czułości kolposkopii zawsze decydował i nadal decyduje ten, kto to badanie wykonuje, czym je wykonuje i jaki poziom wiedzy kolposkopowej prezentuje. Więc, jeżeli członek Mazurec mówi, że czułość dzisiejszej kolposkopii jest nieakceptowalna, to jednoznacznie udowadnia, że to on ze swoją wiedzą jest całkowicie nieakceptowalny. Ale członek Mazurec nie zadaje sobie pytania; dlaczego kolposkopia w wykonaniu jego i jego szefa ma taką niską czułość, w porównaniu do profesjonalnej kolposkopii zarówno sprzed lat, jak i wykonywanej obecnie, tylko wręcz chwali się tym, jak niskie są umiejętności rozpoznawania stanów przedrakowych szyjki macicy jego samego i jego prezesa. Dobitnie świadczy to o tym, że członek Mazurec nie rozumie istoty badania kolposkopowego skoro publicznie sam siebie i swojego szefa dyskredytuje.
Proszę zwrócić uwagę na skrajną hipokryzję tego człowieka. Po pierwsze, primo;
Cytologia, która według niego ma 60% czułość w wykrywaniu stanów przedrakowych szyjki macicy do skriningu się nadaje i nie stanowi zagrożenia dla zdrowia kobiet, a kolposkopia, która nawet przyjmując jego nieprawdziwą wersję, że ma taką samą, 60% czułość w wykrywaniu stanów przedrakowych szyjki macicy, do tego skriningu już się nie nadaje i stanowi zagrożenie dla zdrowia kobiet. Swoista moralność Kalego i to na oczach opinii publicznej. Oczywiście, jak już wyżej przedstawiono wyżej czułość kolposkopii w wykrywaniu stanów przedrakowych szyjki macicy przekracza 85 %, a ponadto wszyscy, nawet przeciwnicy kolposkopii podkreślają, że kolposkopia i cytologia łącznie pozwalają blisko w 100 procentach wykryć zmiany przednowotworowe i wczesne, przedkliniczne postacie raka szyjki macicy, co tym bardziej pokazuje, że do tego skriningu się idealnie nadaje.
Po drugie, primo;
Członek Mazurec przekonuje opinię publiczną, że „testy DNA HPV mają 90% czułość w wykrywaniu stanów przedrakowych”, co nie jest prawdą, albowiem dzisiaj nawet dla studenta medycyny jest doskonale wiadome, że tego typu badania w ogóle nie wykrywają stanów przedrakowych szyjki macicy ! Publicznie wzywam każdego, kto tak twierdzi, żeby pokazał chociaż jeden wynik testu DNA HPV, który stwierdza stan przedrakowy szyjki macicy ba, który stwierdza jakiekolwiek, nawet najmniejsze zmiany w obrębie szyjki macicy !
Ale gdyby tylko o takie zniekształcanie możliwości kolposkopii przez członka Mazurca chodziło, to pewnie nie strzępił bym sobie języka nadaremnie, bowiem takich ekspertów jest w środkach „musowego przykazu” coraz więcej i tego negatywnego zjawiska nie da się powstrzymać. Walka z nim to coś więcej niż walka z wiatrakami, a ekspansji dzisiejszej, tak niskiej jakości kolposkopii promowanej przez PTKiPSM i PTGiP pewnie nie da się już zatrzymać, chociaż kto wie? Jednakże dalsze wizje członka Mazurca zaczynają mieć charakter zgoła kryminalny. Oto kolejny cytat z rzeczonego wywiadu w portalu Hello Zdrowie z dnia 23 maja 2022 roku:
„kolposkopia, jako pierwotny skrining jest niebezpieczna i może zagrażać zdrowiu kobiet”.
oraz
„wykonywanie kolposkopii rutynowo i/lub jako pierwotny skrining to niebezpieczna manipulacja narażająca zdrowie kobiet”
Szanowni Państwo,
To już nie jest tylko fałszowanie obrazu kolposkopii, tutaj członek Mazurec przekroczył wszelkie dopuszczalne granice, bowiem to są publicznie stawiane przez niego zarzuty o charakterze kryminalnym wobec tych, którzy kolposkopię wykorzystują rutynowo, jako badanie skriningowe u swoich pacjentek. Sugerowanie, jakoby ich działanie było niebezpieczną manipulacją i niosło zagrożenie dla zdrowia kobiet, to przejaw kompletnej bezmyślności, by nie powiedzieć głupoty. To bezprawne i bezpodstawne publiczne dyskredytowanie tych wszystkich lekarzy, którzy kolposkopię wykonują, jako skrining u swoich pacjentek.
Jeszcze raz powtórzę, że zajmuję się profesjonalnie kolposkopią blisko 40 lat i przez te wszystkie lata wykonywałem ją właśnie, jako pierwotne narzędzie przesiewowe u dziesiątek tysięcy pacjentek z bardzo dobrym, by nie powiedzieć rewelacyjnym skutkiem, na co są dowody w postaci dokumentacji medycznej. Nic w tym dziwnego, zarówno profesor Jan Madej oraz jego następca, profesor Antoni Basta wielokrotnie podkreślali, że kolposkopia jest badaniem, które może i powinno być wykonywane rutynowo, jako część składowa każdego badania ginekologicznego i sami ją tak stosowali przez dziesięciolecia. I zapewne w chwili zapomnienia, ale taki pogląd wyrażał także profesor Robert Jach. A skoro może i w wielu gabinetach jest stosowana rutynowo, to przecież jest to jednoznaczne z tym, że idealnie nadaje się do tego, aby mogłaby być wykorzystana także, jako element ogólnokrajowego skriningu, nawet samodzielnie. Nikt przy zdrowych zmysłach temu nie może zaprzeczyć.
„Uważam, że raz w roku każda kobieta – bez względu na wiek – powinna poddać się badaniu cytologicznemu i kolposkopowemu” oto słowa profesora Basty z wywiadu, jakiego udzielił portalowi Dziennik Polski w dniu 19 października 2009 roku. zobacz
Ponadto, profesor Jan Madej oraz profesor Antoni Basta także wielokrotnie podkreślali, że kolposkopia mogłaby być z powodzeniem stosowana w krajowych programach badań przesiewowych zarówno samodzielnie, ale przede wszystkim razem z cytologią. Oto fragment listu otwartego wystosowanego przez tych profesorów, do wszystkich towarzystw naukowych oraz organizacji rządowych i pozarządowych, a dotyczący ogólnopolskiego programu profilaktyki raka szyjki macicy, z 2005 roku:
„Wysoką efektywność w zwalczaniu raka szyjki macicy można uzyskać aktualnie przez włączenie do programu, obok cytodiagnostyki, także kolposkopii, której skuteczność w wykrywaniu CIN i wczesnego raka inwazyjnego wynosi już przy pierwszym badaniu ok. 80 % badanych przypadków! zobacz
Podobne stanowiska można było spotkać w także piśmiennictwie zagranicznym. Oto fragment publikacji – S. Cecchini i wsp. – Colposcopy as a primary screening test for cervical cancer, z roku 1997.
„Badanie przesiewowe za pomocą kolposkopii jest wykonalną procedurą, która jest bardziej czuła i tańsza niż konwencjonalne badania cytologiczne. Przynajmniej w tych warunkach, w których dostęp do cytopatologii może być utrudniony, należy rozważyć kolposkopię jako możliwą alternatywę”.
Proszę zwrócić uwagę na fakt, iż autorzy tej publikacji podkreślili, że kolposkopia jest bardziej czuła i tańsza niż konwencjonalne badania cytologiczne, co stoi w sprzeczności z twierdzeniem członka Mazurca, iż kolposkopia jest droższa od cytologii.
I w dalszym ciągu pojawiają się aktualne publikacje świadczące o tym, że zastosowanie kolposkopii, jako pierwotny skrining jest możliwe i być może nawet opłacalne:
Srinivas Sangisapu, Prajakta Mehendale, Aruna Menon, Venkatesan Manu – ALTERNATIVE SCREENING TOOL FOR CERVICAL PRE-CANCER z 2017 roku:
„W literaturze brakuje badań oceniających kolposkopię jako podstawową, alternatywną metodę badań przesiewowych. Niniejsze badanie wykazało, że kolposkopia ma dobrą wartość predykcyjną wyników ujemnych oraz jest czułym i swoistym badaniem w wykrywaniu zmian wysokiego stopnia złośliwości. Ponieważ podstawowym celem jest szybkie wykrycie zmian wysokiego stopnia zaawansowania, wydaje się, że w naszym badaniu cel ten został osiągnięty. Jednakże, aby potwierdzić nasze badanie, potrzebujemy zbiorczych danych. Zapewnienie kolposkopu we wszystkich szpitalach, w których pracują ginekolodzy, w dużym stopniu przyczynia się do zmniejszenia zachorowalności i umieralności na ten powszechny i możliwy do zapobiegania nowotwór złośliwy. Oferuje ona zaletę przyjęcia podejścia „zobacz i lecz”, takiego jak procedury ablacyjne, takie jak kriokoagulacja i LEEP”.
Jak widać, w opinii wielu naukowców kolposkopia idealnie nadaje się do skriningu mimo, iż doskonale wiadomo, że z wielu względów nigdy nie będzie wykorzystana, jako pierwotne narzędzie przesiewowe finansowane z publicznych pieniędzy. Natomiast wszyscy lekarze, którzy w swoich gabinetach i ośrodkach prywatnych wykonują kolposkopię rutynowo, bez wątpienia taki skrining prowadzą u swoich pacjentek. Tak działał profesor Jan Madej i Profesor Antoni Basta /przynajmniej na początku swojej działalności/, również w państwowej, publicznej Klinice, której byli kierownikami oraz wielu innych lekarzy w swoich gabinetach. I tak też prowadzę z powodzeniem tysiące pacjentek już od blisko 40 lat stosując kolposkopię, jako pierwotne narzędzie przesiewowe. A tu dzisiaj wychodzi Mazurec i oświadcza wszem i wobec, że profesor Jan Madej, profesor Antoni Basta i inni lekarze o takich przekonaniach i umiejętnościach, to manipulatorzy i oszuści niemający pojęcia o kolposkopii, którzy działali na szkodę kobiet. Że kontynuatorzy tej szkoły kolposkopii do których mam zaszczyt się zaliczać, to nieuczciwi lekarze, proponujący kobietom nieakceptowalnej czułości, potencjalnie niebezpieczne i zagrażające ich zdrowiu badanie ! BO ON, CZŁONEK MAZUREC WIE TO NAJLEPIEJ.
Takie wypowiedzi członka Mazurca są policzkiem nie tylko dla samej kolposkopii i jej twórców, ale i tych wszystkich osób z dawnej szkoły kolposkopii, które ją jeszcze reprezentują. Bez wątpienia jest to także działanie na szkodę pacjenta. Nie może być zgody na to, aby ktoś taki podważał dorobek naukowy i autorytet tych, którzy w Polsce tę kolposkopie tworzyli i tych, którzy taką kolposkopię nadal kontynuują i mają bogate doświadczenie i dorobek naukowy z tej dziedziny. Nie może być zgody na to, aby będący w daleko idących zależnościach od prezesa Jacha człowiek w ten sposób oszukiwał środowisko medyczne, a zwłaszcza pacjentki. Tego typu słowa nigdy nie powinny paść z ust lekarza, dla którego nadrzędnym celem jest zdrowie i życie pacjentek, a tym bardziej z ust członka Zarządu Towarzystw Kolposkopowych, które powstały aby przybliżać i propagować kolposkopię lekarzom i pacjentkom. To jest nieakceptowana wypowiedź, kompromitująca nie tylko samego członka Mazurca, ale także wszystkie Towarzystwa, które on reprezentuje.
Jeszcze raz podkreślam, że felieton ten nie jest apelem o to, aby kolposkopię wprowadzać, jako pierwotny skrining, bo to dzisiaj jest niemożliwe. Kolposkopia nigdy nie była i nie będzie tak wykorzystana, ale nie dlatego, że się do tego nie nadaje, tylko dlatego, że nikomu oprócz pacjentki się to nie opłaci. Wierzcie mi drogie Panie, Wasze zdrowie, to zwłaszcza dzisiaj zwykły, bezduszny biznes. Gdyby „komuś” zależało na Waszym zdrowiu i życiu, a nie na kasie i własnym interesie, to kolposkopia razem z cytologią już dawno była by badaniem przesiewowym na całym świecie. Pomyślcie proszę, skoro kolposkopia i cytologia łącznie pozwalają blisko w 100 procentach wykryć zmiany przednowotworowe i wczesne, przedkliniczne postacie raka szyjki macicy, czemu nie zaprzeczają nawet przeciwnicy kolposkopii, to dlaczego do dzisiaj nie można ich oficjalnie, masowo zastosować po to, aby Was od tego raka uchronić ? Ano właśnie dlatego, bowiem nigdy nie było i nie ma na to żadnego, innego, logicznego i racjonalnego wytłumaczenia. Można zrozumieć od wielkiej biedy, że nie ma w budżecie środków na finansowanie kolposkopii, ale nie można pojąć tego, że pacjentka, która sama płaci za badania nie jest informowana, że istnieje takie badanie, jak kolposkopia, które łącznie z cytologią może ją od tego raka uchronić. To niewyobrażalne, że w XXI wieku, w cywilizowanym kraju, w środku Europy 2/3 kobiet w ogóle nie wie o takim badaniu, jak kolposkopia ! A dzisiaj na dodatek tacy, nieuczciwi lekarze rozpowszechniają nieprawdziwe informacje, że kolposkopia jest nieefektywna, a nawet zagrażająca zdrowiu kobiet !
Dzisiaj w polskich warunkach nie ma żadnej możliwości wykorzystania kolposkopii, jako podstawowego narzędzia przesiewowego na skalę populacyjną finansowanego ze środków publicznych, ale pod koniec działalności profesora Madeja, na przełomie XX i XXI wieku taka możliwość była. Niestety profesor Basta nie miał tyle odwagi i przekonania, aby kontynuować dzieło profesora Madeja i walczyć o taką kolposkopię, co sam podkreślał w późniejszych wypowiedziach medialnych, takich jak wspomniany wywiad, którego udzielił portalowi Dziennik Polski w dniu 19 października 2009 pt. „Kolposkopia powinna być badaniem rutynowym”
Na pytanie dziennikarki:
Trzy lata temu rozpoczęto w Polsce narodowy program profilaktyki raka szyjki macicy, w którym badaniem przesiewowym jest cytologia. Czy słusznie? Może zamiast cytologii powinno się wykonywać kolposkopię?
Profesor Basta odpowiedział:
„Nie mamy tylu kolposkopistów, czyli lekarzy z certyfikatem umiejętności diagnostyki kolposkopowej, nie mamy także tyle kolposkopów. Zresztą wszędzie na świecie badaniem przesiewowym jest cytologia”.
Jak widać nie zaprzeczył, że kolposkopia nadaje się do skriningu, tylko za przyczynę jej niewykorzystania do tego celu podał brak odpowiedniej ilości kolposkopistów i kolposkopów, co niestety było tylko śmieszną wymówką. Bowiem za czasów profesora Madeja ilość kolposkopistów, jak na początek programu była wystarczająca, kolposkopów było pod dostatkiem, a zwiększenie ich ilości w dobie gospodarki rynkowej nie sprawiłoby najmniejszego problemu. Niestety profesor Basta nie potrafił się oprzeć naciskom „z góry” i chociaż werbalnie zawsze pozostał wierny idei kolposkopii stworzonej przez profesora Jana Madeja, to w ostatnim okresie swojej działalności nie zrobił nic, aby ten model kolposkopii utrzymać. A gdyby to się wtedy udało, to Polska byłaby dzisiaj pierwszym krajem na świecie, w którym rak szyjki macicy, jako problem zdrowia publicznego zostałby wyeliminowany. Ale tego lekarze pokolenia członka Mazurca nie są w stanie zrozumieć, bo tamta kolposkopia jest dla nich czymś nieznanym i niepojętym.
Do dzisiaj próbowano usprawiedliwiać niewykorzystywanie kolposkopii, jako badania przesiewowego w warunkach populacyjnych ceną tego badania. Podobno kolposkopia była droższa od cytologii podobno, bo to nigdy nie było prawdą, a zwłaszcza dzisiaj, kiedy cytologia LBC z wykrywaniem HPV kosztowo bije kolposkopię na głowę. Dawniej, kiedy programy badań przesiewowych dotyczących raka szyjki macicy były finansowane ze środków publicznych wystarczała taka „bajeczka” dla społeczeństwa, że kolposkopia jest za droga, aby jej nie wykorzystywać w takich programach. Dzisiaj zamierza się w skriningu raka szyjki macicy oficjalnie wykorzystać także prywatny sektor, w którym to pacjentka sama płaci za badania. Zatem argument tych ludzi, że kolposkopia jest za droga stracił na aktualności, bowiem w takim wypadku, to kobieta sama będzie decydować, co dla jej zdrowia jest opłacalne. Więc gdyby dzisiaj kobietom i ich lekarzom przekazywano prawdę na temat kolposkopii i jej możliwości diagnostycznych w zapobieganiu rakowi szyjki macicy, to bez wątpienia większość z nich skorzystałaby z tego badania. Szybko mogłoby się więc okazać, że w wyniku takiego skriningu ilość raków szyjki macicy wyraźnie spada, a tego prezes Jach i inni „decydenci” ginekologiczni w naszym kraju, uwikłani w różne układy i zależności panicznie się boją. Dlatego też trzeba było wymyślić nową bajeczkę i ustami takich ekspertów, jak członek Mazurec zaczyna się przekazywać się opinii publicznej nieprawdziwy obraz kolposkopii już nie tylko, jako badania drogiego, ale przede wszystkim nieefektywnego, a nawet niebezpiecznego i zagrażającego zdrowiu kobiet ! To wręcz niewyobrażalne do czego są w stanie dzisiaj posunąć się także ci, którzy mienią się ekspertami kolposkopowymi, jak bardzo boją się ujawniania prawdy o kolposkopii i do jakiego stopnia potrafią obrażać innych, aby to badanie polskim kobietom i lekarzom obrzydzić.
Szanowni Państwo,
Pamiętajcie, że blisko 90 % kobiet, które zachorowały na raka szyjki macicy, gdyby oprócz cytologii miało rutynowo wykonywaną kolposkopię, nigdy by na tego raka nie zachorowało ! Dlatego mam nadzieję, że „wyedukowane i świadome, polskie społeczeństwo” nie da się nabrać na tego typu porady eksperta Mazurca, jego zwierzchników oraz jemu podobnych naśladowców. Życzę polskim kobietom, aby nadal były mądre i nie dały się skusić na tę nowinkę w postaci samego testu w kierunku HPV, bo zapłacą za tę lekkomyślność własnym zdrowiem i życiem, ale kolposkopię oraz cytologię wykonywały rutynowo i najbezpieczniej z omijaniem kolposkopistów o takich poglądach, jakie przedstawił członek Mazurec. Parafrazując wypowiedź członka Mazurca twierdzę z całą stanowczością, że kolposkopia w rękach takich ludzi, to potencjalnie niebezpieczny wydatek, który może zagrażać zdrowiu kobiet.
List otwarty i apel do lekarza Mazurca w sprawie dowodów naukowych jego wypowiedzi medialnych
Kraków 29 października 2025 Jacek Grzegorz Madej