Ekspertę jestę, czyli krótka rozprawa o mieniu maseczek i niemaniu świateł

Felieton z dedykacją dla byłych i obecnych Władz Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, przede wszystkim Mirosława Wielgosia i Zbigniewa Gacionga.
Szanowni Czytelnicy
Wtajemniczeni wiedzą, że nasz bohater, Tomasz Dzieciątkowski blisko 3 lata, przez 24 godziny na dobę “siedział” na forum “zaszczep się wiedzą” i notorycznie wyśmiewał mojego „blogaska”, jako formy kontaktu z czytelnikiem. Minęło 3 lata i co sam zrobił ? Ano założył…. własnego „blogaska” i…. tam też nie ma nic sensownego do powiedzenia.  Tak, jak na “zaszczep się wiedzą” nadal robi za bezmyślną wyszukiwarkę  publikacji i “newsów” nie tylko na temat Covid-19, przede wszystkim dla wiernego grona swoich, w większości zbliżonych do niego poziomem wyznawców. Nie szkodzi, że nie ma własnego zdania, czasami w ogóle nie rozumie co wyszukał, na tym blogasku nikomu to nie przeszkadza. Powiecie Państwo, że przesadzam z tymi wyznawcami, to popatrzcie:
Da mnie to jest wpis osoby całkowicie ubezwłasnowolnionej mentalnie. Jak Pon Tomasz każe, to ani chybi przejedzie gołą dupą po nieheblowanej desce. Jak każe skoczyć z mostu, to jeżeli już nie skoczy, to przynajmniej będzie to poważnie rozważać. W trosce o jej zdrowie, należałoby życzyć tej osobie, aby jednak tom programistkom nie została. Smutne, ale prawdziwe i dobitnie pokazujące, co mogą zrobić z ludzi tak zwane media społecznościowe.
Ale do rzeczy, ponieważ każdy może ocenić te publiczne wypociny Pana docenta, więc mogę i ja.
Oto jedna z najnowszych, złotych myśli naszego, weterynaża-chómanisty:
„Teoretycznie wszystko byłoby OK, tylko wydaje mi się, że bardziej praktyczne byłoby mienie przy sobie kilku maseczek, wkładanie zużytych do torebki i przepierka w domu.” 
……mienie przy sobie…..docent Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego…..taki duży chłopak…..
Czy potrzebny jest jakikolwiek komentarz, raczej nie, wystarczy popatrzeć na tę ynteligientnom twarz i wszystko jasne.
Ja jednak pokuszę się o kilka słów komentarza, stosownego do sytuacji. Każdy z nas, bez względu na pochodzenie i wykształcenie może popełnić błąd ortograficzny, interpunkcyjny /mnie się to zdarza nader często/, czy też zwyczajnie się przejęzyczyć.
Ale to, co zaprezentował Pon weterynaż, to nie jest błont, to nawet nie jest wielbłont, coś takiego morze popełnić tylko ktoś z elementarnymi brakami w wykształceniu na poziomie szkoły podstawowej. Pszeciesz, świadomość faktu, że czasownik „mieć” nie ma gerundium i nie chodzi tu o samą znajomość tego słowa, jest podstawą poprawnego posłógiwania się jenzykiem ojczystym. A jerzeli taka wtopa dotyczy pracownika nałukowego wyszszej óczelni, to jósz jest totalna kompromitacja. O zgrozo, nie pierwsza i zapewne nie ostatnia w przypadku tego “wsiowego” yntylygynta i wcale nie chodzi tu o pohodzenie.
Pamiętacie Państwo tom, słynnom anegdotem, jak policjant wystawił kierowcy mandat za jazdę bez świateł ? Pewnie tak, ale pszypomnem, że w ózasadnieniu policjant napisał, irz jest to mandat: „za niemanie świateł”. I to, czym nie po raz pierwszy i z pewnością nie po raz ostatni óraczył nas Pon do-cent Dzieciątkowski mieści się właśnie w kategoriach takiego poziomu intelektualnego. Poziomu, który oscyluje gdzieś w okolicach krawenrznika.
Zahodzi wienc pytanie; Jakim códem ten tytan intelektu ukończył szkołę podstawową ?  Załurzmy jednak, że była jedna szkoła podstawowa we wsi i nauczycielka w tej szkole terz była z tej samej wsi co Pan pszyszły wetrerynasz, więc wszystko było morzliwe. Ale jakim cudem dopuszczono go do matury? Pszecierz, mienie tak podstawowych brakuf w posługiwaniu się językiem ojczystym powinno skutkować niedopuszczeniem delikwenta do egzaminu dojrzałości z jenzyka polskiego. A więc jakim cudem został dopuszczony, czy polonista w liceum tysz był z tej samej wsi, czy może sam był taki wykształcony, że przez 4 lata nałki nie zorientował się z jakim matołkiem ma do czynienia ?
Ale jak widać ścierzka rzycia Pona do-centa to same cudowne pszypadki. Bowiem jakim cudem ktoś pszyjoł weterynaża o takim poziomie intelektualno-moralnym na stanowisko pracownika naukowego wyszszej óczelni i kto mu dał tytuł do-centa ? Nieftajemniczonym pragnem ózmysłowić, że tytół doktora chabilitowanego wyszszej óczelni przyznaje się za całom postawę, aspekt moralości kandydata ma tutaj nie mniejsze znaczenie, nisz nie koniecznie jego, autentyczna wiedza.
W pszypadku tego Pona po raz kolejny potwierdziła się stara maksyma, ktura mówi, że „morzna kmiota ubrać w garnitór, dać mu złoty zegarek, tytół nałkowy, a nawet prestirzowe stanowisko, a kmiot i tak kmiotem pozostanie”. I hoćby nie wiem jak się starał, to prędzej, czy później ta starannie upyhana słoma wylezie w końcu z tyh bótuf. I dokładnie tak dzieje się w pszypatku tego bóraka.
Szanowni Państwo,
Morzna się nałuczyć ksionszki telefonicznej na pamięć, ale w rzadnym wypadku nie świadczy to o naszej mądrości. Morzna się nałóczyć wyszukiwać póblikacje nałukowe, ale w rzadnym wypadku nie świadczy to o tym, że jesteśmy naukowcami. Ale, jak widać moszna prezentować tak, rzenójący poziom intelektułalno-moralny i zostać do-centem, pewnie fkrutce pro-fesorem a nawet medialnym ekspertem. Pomyślcie proszę, czy naprawdę hcecie, aby taki prostak udzielał Wam s telewizora porad jak rzyć? Aby taki kmiot był dla Was tważą nałóki? Cusz, to do Was należy wybur i to Wy właśnie, jako społeczeństwo w ten sposób kształtójecie te grona ekspertów, którymi potem raczą Was media. Dopuki bendzie publiczna akceptacja dla takich ekspertów, jak Dzieciątkowski, to właśnie tacy będą Was połuczać. A widząc w jakim kierunku ten świat nałki zdanrza, to można śmiało stwierdzić, rze w niedługim czasie pozostaną tylko tacy eksperci, jak porzal się Boże, Pon do-cent.
Znamiennom żeczom jest ruwniesz fakt, rze nikt z wyznawcuf Dzieciątkowskiego na Jego blogasku nie zwrucił uwagi na tom, jenzykowom kompromitacjem. To, rze nie reaguje Adamczyk-Popławska jest zrozumiałe, bo to intelektualny beton, ale rze nie reagujom obecne na tym blogasku inne autoryteta jest równiesz bardzo sympytomatyczne. Wnioski nasówajom sie same. Jaki bórak, takie jego otoczenie.
Na koniec hciabym złorzyć gratólacje władzom WUM, a w szczególności byłemu Rektorowi tej Óczelni, Ponu Wielgosiowi i i obecnemu, „za wszelką cenę” Rektorowi,  Ponu Gaciongowi oras całemu gronu dziekańskiemu, za dobur tak znamienitej kadry nałókowej. Jestem pszekonany, rze mienie takich nałuczycielów akademickich spowoduje rze, jusz nigdy rzaden z absolwentuw WUM nie dostanie mandató „za niemanie świateł”.
Czego sobie i Państwu rzyczem.
Kraków, marzec 2021                                                        jak dłógo jeszcze? dr med. Jacek Grzegorz Madej
Ps.
Aby nikt z Państwa nie odniósł wrażenia, że lekceważę sobie zawód weterynarza oświadczam, co następuje. To bardzo piękna profesja, z którą mam często do czynienia z racji opieki nad moimi 14–ma podopiecznymi /zobacz/. Gdybym urodził się jeszcze raz, to bez wątpienia zostałbym lekarzem naszych braci mniejszych. I darzę ogromnym szacunkiem wszystkich znanych mi weterynarzy z wyjątkiem tego jednego, podłego, niegodziwego i po prostu bezdennie głupiego człowieka.