Przyjęcia:

Wtorek 13:00-18:00 Piątek 13.00-18.00

wizyty w innym terminie po uzgodnieniu

Rejestracja:

Poniedziałek - Piątek 09:00 - 19:00 tel. 501 762 786

wizyty tylko po rejestracji telefonicznej
nie ma możliwośći kontaktu przez SMS

Skandaliczna szczepionka przeciw HPV

Skandaliczna szczepionka HPV, część trzecia – „mój mąż jest dyrektorem”.

Ze specjalną dedykacją dla Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, lekarza anestezjologa Grzegorza Wrony

Szanowny Czytelniku, na wstępie tej części felietonu pragnę wyjaśnić, że wieloczęściowy felieton ten nie jest „sensem mojego życia”, tak naprawdę powstał z konieczności i piszę go w miarę moich możliwości i wolnego czasu, którego nie mam w nadmiarze tym bardziej, że muszę się opiekować gromadką moich wspaniałych przyjaciół /zobaczcie/ wolnych od tak powszechnej dzisiaj ludzkiej zawiści, nienawiści i pogardy dla drugiego osobnika tego samego gatunku. Tak więc, kolejna część tego felietonu jest opracowywana i wkrótce będzie opublikowana w całości, a ponieważ tak, jak wszystkie moje artykuły będzie również oparta na prawdzie i autentycznych dowodach, to niestety wymaga dużo czasu i zachodu z mojej strony.

Niemniej jednak wydarzenia ostatnich dni zmusiły mnie do napisania wstępu do tej części felietonu w trybie pilnym.

Zapoznajcie się proszę z pismem /zobaczcie 1/ /zobaczcie 2/ jakie otrzymałem od Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej niepraktykującego już /tak można się dowiedzieć z mediów/ anestezjologa, Pana Grzegorza Wrony /zobaczcie tę twarz bo warto/. Od razu proszę zwrócić uwagę na obłudę tego człowieka. Wszczął postępowanie wyjaśniające w którym na wstępie uznał moją winę, cytuję jego słowa:

„W ocenie Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej /czyli Pana Wrony/ korespondencja oraz internetowe wpisy lekarza Jacka Madeja internetowe są obraźliwe i znieważające Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej /czyli Panią Kot/ w rażący sposób przekraczające dopuszczalne formy wypowiedzi i polemiki w ramach postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej.”

Co zatem chce On wyjaśnić skoro już zdecydował i jak Państwo myślicie kto to będzie wyjaśniał? Oczywiście On sam to wyjaśni i przyzna sobie, że miał rację.

I kolejny absurd tego pisma świadczący dobitnie o rzeczywistych, „uczciwych” zamiarach Pana Wrony – ma być dopiero postępowanie wyjaśniające ale według niego jest już pokrzywdzona, czyli jego kumpela Pani Kot i jest już winny, czyli ja niegodziwy doktor Madej.  Ten człowiek jest urzędnikiem państwowym i obowiązuje go bezstronność, obiektywizm, a jednak nie potrafi abo nie chce opanować negatywnych emocji i chęci „pomszczenia” koleżanki tu i teraz, natychmiast. Bezmyślność, czy głupota, a może jedno i drugie ? W każdym razie dla mnie absolutny brak profesjonalizmu.

Jak Państwo widzicie ten osobnik  gatunku ludzkiego zamiast zająć się skandalicznym zachowaniem swojego podwładnego, czyli Pani Kot i przywołać ją do porządku oraz spróbować „pokojowo” rozwiązać ten konflikt, który wywołała niezwłocznie przystąpił do ataku na moją osobę. Równie skandaliczne jak w przypadku Pani Kot zachowanie kolejnego urzędnika izby lekarskiej. Nie wiem, czy oni wszyscy muszą posługiwać się takimi metodami, czy pojęcie kultury i wzajemnego, międzyludzkiego szacunku jest im całkiem obce? Bez wątpienia jest to działanie świadome kolejna, celowa próba zastraszenia mnie tym razem przez urzędnika wyższej rangi. W mojej ocenie jest to również typowe kolesiostwo, typowe towarzystwo wzajemnej adoracji, które w żadnym wypadku nie da sobie zrobić krzywdy. Zwróćcie również Państwo uwagę na mentalność Pani dentystki Kot, która bez pardonu opluła mnie publicznie a moją ostrą, aczkolwiek rzetelną odpowiedzią natychmiast poczuła się urażona i szybko pobiegła na skargę do „mamusi”, czyli wyższego rangą kolegi po fachu. A co na to „mamusia”, czyli Pan Wrona możecie przeczytać wyżej. Proszę Państwa, ci ludzie mogą łamać dobre obyczaje i etykę tego zawodu, a nawet prawo nie tylko lekarskie, bo czują się bezkarni i niestety są bezkarni. Izby lekarskie i rzecznicy odpowiedzialności zawodowej, to instytucje nad którymi nikt nie ma żadnej kontroli, typowe państwo w państwie i dlatego ci ludzie mogą robić co im się podoba, bo jedyną instancją odwoławczą od ich decyzji jest sąd powszechny. A kto z lekarzy się na to zdecyduje i jak długo znając realia naszego sądownictwa takie postępowanie będzie trwało? Wszyscy się boją, bo mają kariery przed sobą i rodziny na utrzymaniu, więc kładą uszy po sobie i  godzą się na to, w wielu przypadkach bezprawie. I tak naprawdę, to ja również jedyne co mogę zrobić, to napisać zażalenie na działanie tych ludzi do….. Pana Boga. Oczywiście skorzystam też z drogi prawnej zarówno polskiego, a w razie konieczności europejskiego wymiaru sprawiedliwości. I jestem przekonany,  że jeżeli się nie opamiętają, to prędzej czy później, oczywiście będzie to bardzo później, otrzymam zadośćuczynienie od Państwa Polskiego za bezprawne działania tych ludzi. Mam również nadzieję, że poniosą oni także osobiste konsekwencje tej, w mojej ocenie skandalicznej i nie boję się tego określenia oraz powtórzę go przed każdym sądem, bandyckiej napaści na niewinnego, uczciwie wykonującego swój zawód lekarza, czyli na moją osobę.

Jak można przeczytać w mediach Pan Wrona nazywany jest „wędrującym dyrektorem” dla którego nadrzędnym celem życiowym jest właśnie dyrektorski „stołek” lub inne kierownicze stanowisko. W zakresie szczepionek w ogóle, a zwłaszcza w zakresie szczepionki anty HPV i raka szyjki macicy wiedza tego Pana jest żadna. I jak można się dowiedzieć z tychże mediów człowiek ten najpewniej przez ten właśnie stołek nie waha się niszczyć kariery a nawet życia niewinnych lekarzy. Oto przykład „wzruszającego” i nadzwyczaj „szlachetnego”, nacechowanego niebywałą wprost „dbałością o zachowanie godności lekarza” z którym jest w sporze, zachowania Pana Wrony /zobaczcie i oceńcie Państwo sami/.

Jak można się dowiedzieć z mediów, to właśnie Pan Wrona zlecił swojemu podwładnemu przeprowadzenie badania psychiatrycznego u Pani Doktor. Usiądźcie Państwo teraz wszyscy, bo kolejna informacja z przedstawionego powyżej artykułu w Głosie Wielkopolskim będzie z tych przyprawiających o zawrót głowy.

„Opinię psychiatryczną miał sporządzić m.in. biegły pracujący na oddziale, którego ordynatorem jest doktor Artur de Rosier, rzecznik odpowiedzialności zawodowej Wielkopolskiej Izy Lekarskiej. Ten sam, który zdecydował o potrzebie sporządzenia opinii psychiatrycznej”.

Widzicie zatem Państwo, jak bardzo ci urzędnicy izb lekarskich czują się bezkarni, skoro nie próbują nawet stwarzać pozorów bezstronności. Jak więc można nazwać, tych którzy w tak haniebny sposób chcieli odebrać prawo wykonywania zawodu Bogu ducha winnemu, najmocniej przepraszam Panią Doktor starszemu, schorowanemu człowiekowi, który nawet tego zawodu nie był już w stanie wykonywać ? Jak można nazwać tych, którzy deptali godność doświadczonej, bezgranicznie oddanej swoim pacjentom lekarki bezsensownie i bezdusznie wnioskując o jej psychiatryczne przebadanie, w opinii wielu ludzi tylko po to aby jej dokuczyć ? Szanowni Państwo, Pani Doktor niedługo po tym fakcie zmarła. Jak więc ich nazwać? Dla mnie bez żadnej wątpliwości, to nie są lekarze, to nie są też ludzie, to są osobnicy tylko omyłkowo ludźmi nazywani. I nie bronię tutaj poglądów Pani Doktor, tylko jej niezbywalnego prawa do godności osobistej bez względu na jej przekonania w jakiejkolwiek problematyce medycznej. Pytam zatem publicznie Pana Wronę, pytam publicznie prezesa NIL Pana Profesora Andrzeja Matyję, czy kopanie starszego, schorowanego, będącego nad grobem człowieka w dodatku lekarza, który całe życie służył innemu człowiekowi, to są wartości i ideały, którym teraz hołduje Wasza Organizacja? Widząc działania Pana Wrony i innych urzędników państwowych nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wracają czasy palenia na stosie za własne, niewygodne dla władzy poglądy.

A przecież Pan Wrona kilka godzin po ponownym wyborze  na stanowisko Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej solennie zapewniał: /zobaczcie/- źródło: infoDENT24.pl

„Sprawując funkcję rzecznika, czyli de facto obrońcy godności zawodu, nie mogę dopuścić do tego, aby koleżanki i koledzy byli karani, dopóki wina nie zostanie dowiedziona, póki nie ma prawomocnego wyroku. Rzucanie publicznie oskarżeń bez dogłębnego sprawdzenia zarzutów uniemożliwia wykonywanie zawodu zaufania publicznego”.

Powtórzę więc za Panem Wroną; rzucanie publicznie oskarżeń bez dogłębnego sprawdzenia zarzutów uniemożliwia wykonywanie zawodu zaufania publicznego. I od razu zapytam wszystkich, co zrobiła Pani dentystka Kot w mojej sprawie? Czyż nie rzuciła publicznie oskarżeń bez dogłębnego sprawdzenia zarzutów? Jaką więc wartość ma słowo Pana Wrony skoro teraz broni Panią Kot, skoro broni takiego postępowania, które nie tak dawno sam publicznie piętnował? Przecież zgodnie z tym co sam stwierdził postępowanie Pani Kot uniemożliwia jej wykonywanie zawodu zaufania publicznego, dlaczego więc nie złoży wniosku o jej odwołanie? Jak widać i na tym poziomie kiełbasa wyborcza, to chleb powszedni. Cóż, przy Panu Wronie, to Pinokio miał subtelny, dziecięcy, lekko zadarty do góry nosek. A zatem, jaką wartość w kontekście publicznie złamanego słowa mogą mieć czyny Pana Wrony ?

Szanowni Czytelnicy, jeżeli po przeczytaniu tego co już napisałem ktoś z Was nadal myśli, że postępowania prowadzone przeciwko mnie przez Panią Kot i Pana Wronę będą rzetelne, bezstronne i sprawiedliwe, to z całym szacunkiem, ale jest idiotą. Ja nie mam żadnych wątpliwości, że wyrok na mnie jest już ustalony, a marionetkowy sąd lekarski tylko go ogłosi. Oczywiście, nie ułatwię im zadania i trochę to potrwa.

Teraz kilka słów do Pani Kot i Pana Wrony.

Posługując się takimi, haniebnymi metodami w warunkach sankcjonowanego przepisami bezprawia i tym razem „drodzy” siepacze zapewne też w końcu  uda się Wam mnie skazać przez marionetkowy sąd lekarski, jednak nie będzie tak łatwo, bo będziecie musieli to zrobić na oczach społeczeństwa, a przynajmniej jego części. Nie możecie jednak zniszczyć mojej kariery, bo sam z niej dawno temu zrezygnowałem właśnie przez takich jak Wy. Owszem, możecie próbować zniszczyć „resztkę” mojego życia, możecie próbować „zbezcześcić moje ciało” ale nigdy nie „zbezcześcicie mojej duszy”, nie zabronicie mi myśleć ani wyrażać tych myśli, nie pozbawicie mnie godności i honoru, których to w mojej opinii sami nigdy nie mieliście i nigdy już mieć nie będziecie. Tak więc, nie przestraszę się Pana gróźb Panie Wrona i tak jak Pani dentystce odpowiem publicznie; chcesz Pan rozróby, będziesz ją Pan miał. W najbliższych miesiącach otrzymacie ode mnie właściwą, zgodną z prawem odpowiedź na Wasze, niedopuszczalne w ramach postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej zachowanie.

Szanowni Państwo, czy i mnie czeka propozycja nie do odrzucenia w formie badania psychiatrycznego? Dawno temu miałem możliwość wyjechania za granicę na bajecznych wręcz warunkach życia, ale nie wyobrażałem sobie egzystencji poza moim prawdziwym domem, poza Polską. Nie żałuję tego wyboru, jednakże widząc wszystko to, co się dzisiaj dookoła nas dzieje, te epokowe dokonania Pana Wrony, Pani Kot i innych, podobnych im ludzi niekoniecznie z dziedziny medycyny chce mi się krzyczeć za Jackiem Kaczmarskim i Przemysławem Gintrowskim: /posłuchajcie oryginału – A my nie chcemy uciekać stąd/

” Dym coraz gęstszy, obcy ktoś się wdziera
A my wciśnięci w najdalszy sali kąt
Tędy! – wrzeszczy – niech was jasna cholera!
A my nie chcemy uciekać stąd!

A my nie chcemy uciekać stąd!
Krzyczymy w szale wściekłości i pokory
Stanął w ogniu nasz wielki dom!
Dom dla psychicznie i nerwowo chorych!
Stanął w ogniu nasz wielki dom!
Dom dla psychicznie i nerwowo chorych!”

Mam nadzieję, że choć garstka z Was, Drodzy Czytelnicy właściwie zrozumiała tę aluzję.

Jeżeli ktoś jeszcze nie zrozumiał istoty tego pisania, to wyjaśniam. Nie przestraszę się żadnych gróźb i nigdy, nigdzie i nikomu nie pozwolę się obrażać, na każdą zniewagę odpowiem z całą mocą i „Wersalu” przy tym jak Państwo widzicie nie będzie. Każdy kto chce porozmawiać o moim zachowaniu, moich publikacjach, jeżeli chce uczciwie wyjaśnić, czy są one zgodne z zasadami etyki i prawa lekarskiego może to zrobić bez problemu, ale nigdy z pozycji siły i szantażu, tylko na płaszczyźnie wzajemnego szacunku, poszanowania godności i równości każdej ze stron. Wtedy i tylko wtedy, kiedy wreszcie urzędnicy izb lekarskich to zrozumieją będzie możliwość osiągnięcia jakiegoś porozumienia i kompromisu. W co zresztą bardzo wątpię, bo tym ludziom nie zależy na rozwiązaniu tej sytuacji tylko aby mnie dopaść za wszelką cenę z byle jakiego paragrafu, czy też nawet bez paragrafu. Z drugiej strony jednak osobnicy ci przyzwyczajeni do tego, że lekarze, których gnębią rozmawiają z nimi w pozycji klęczącej  zapewne po raz pierwszy spotkali się z sytuacją zgoła odmienną, stąd też ich chaotyczne i nieprzemyślane posunięcia.

Ci z Państwa, którym chce się czytać te moje wypociny wiedzą już, że dla większości osób o których piszę zamieszczam specjalne dedykacje słowne lub muzyczne. Nie inaczej będzie w tym przypadku, specjalnie dla Pana Wrony tym razem filmowa dedykacja – fragment epizodu dla leniwych, cały epizod dla cierpliwych.

Szanowni Państwo, ta część felietonu jest również listem otwartym do NIL i NROZ.

Kraków 26 maja 2019                                                                       jeszcze 🙂 dr med. Jacek Grzegorz Madej

Dalszy ciąg dotyczący już tylko szczepionki anty HPV wkrótce.

To miał być koniec, dalej miało być już tylko o szczepionce ale sytuacja jest dynamiczna i jak widać /zobacz1, zobacz2/ błyskawicznie otrzymałem kolejne pisma-zarzuty na piśmie od Pana Wrony. Proszę zwrócić uwagę na tempo działania tego osobnika. 13 maja wszczął postępowanie wyjaśniające, 29 maja postawił zarzuty na piśmie a 5 lipca wyznaczył termin przesłuchania. Dla porównania Pani Kot postawiła mi zarzuty na piśmie 24 stycznia a termin pierwszego przesłuchania będzie 12 czerwca, a więc po blisko 6 miesiącach. Jak myślicie Państwo dlaczego ? To proste, otóż ludzie Ci zdają sobie sprawę, że mimo wszystko przegięli stawiając mi zarzuty odnośnie krytyki szczepionki przeciwko HPV i nie spieszą się z wyjaśnianiem, bo nie będzie to dla nich komfortowa sytuacja.  Będą zeznania obiektywnych obserwatorów problemu szczepionki anty HPV jak również i jej przeciwników, więc z pewnością postępowanie to okaże się bardzo niewygodne wizerunkowo dla Pani Kot i Pana Wrony, a może się okazać również trudnym udowodnienie mi winy.  Inaczej w drugim przypadku, to oni suwerennie będą o wszystkim decydować i bez wątpienia zdecydują o mojej winie, więc  jak najszybciej „huzia na Józia.”

Szanowny Czytelniku, napisałem pochopnie powyżej, że jedyną instancją odwoławczą o wyroku sądu lekarskiego jest sąd powszechny. Jednakże nie jest tak do końca jak sądziłem. Okazuje się, że jedyną instancja odwoławczą jest tylko i wyłącznie Sąd Najwyższy i to tylko w formie wniosku o kasację wyroku sądu lekarskiego. Sąd Najwyższy może uchylić bądź utrzymać wyrok sądu lekarskiego. I w żadnym wypadku nie ocenia postępowania ani przedstawicieli izb lekarskich ani członków sądu lekarskiego. Tak więc wszyscy ci ludzie są jeszcze bardziej bezkarni niż  sądziłem i nic też dziwnego, że mogą łamać dobre obyczaje, kodeks etyki lekarskiej, jak również prawo, bo to prawo ich chroni. Powstaje pytanie, jak można było uchwalić takie prawo i kto je uchwalał. Szanowni Państwo, nie wiem kiedy reguły te były uchwalane w każdym razie bardzo dawno temu i zapewne wówczas nikt nie przypuszczał, że dojdzie kiedyś do tak drastycznej degeneracji środowiska lekarskiego, które poprzez instytucję izby lekarskiej w imię jakichś nieczystych, nieuczciwych i niegodnych lekarza interesów będzie wykorzystywać to prawo przeciwko niewygodnym, uczciwym lekarzom. Bezwzględnie należałoby to prawo lekarskie zmienić tylko, że tego nie da się już niestety zrobić przynajmniej w dzisiejszej rzeczywistości.

W żadnym wypadku nie obraziłem, nie znieważyłem Pani Kot, dokonałem tylko bez wątpienia surowej, negatywnej oceny jej postępowania i odniosłem się również ironicznie do informacji, które przecież sama zamieściła w przestrzeni publicznej. Cóż, jeżeli Pani ta nadal nie zdaje sobie sprawy jakim „faux pas” było chwalenie się o „nalewkach” w takich okolicznościach jak to zrobiła lub agresją wobec mnie chce coś w tej kwestii zmienić, to tylko jeszcze bardziej ją to nie tylko w moich oczach kompromituje. Proszę mi pokazać przepis lub ustawę, która zabrania mi publicznej oceny głupiego zachowania urzędnika izby lekarskiej, która nakazuje mi publiczne „czapkowanie” takim urzędnikom i uniemożliwia mi publicznie krytykowanie ich niewłaściwego postępowania tym bardziej tego, które bezpośrednio mnie dotyczy. Z pewnością ukazałem brak kompetencji Pani Kot jako rzecznika i to podtrzymuję w całej rozciągłości. Jeszcze raz powtórzę; mam pełne prawo poddać publicznej, również bardzo krytycznej ocenie działanie tych urzędników. Oczywiście samo pojęcie znieważenia jest „bardzo często powtarzane machinalnie i odruchowo w reakcji na negatywne opinie o danej osobie. Należy jednak pamiętać, że ich intuicyjne rozumienie nie zawsze (bo różne są intuicje) musi pokrywać się z rozumieniem ściśle prawnym. Warto dodać jeszcze, że omawiane zagadnienie ściśle wiąże się z problematyką wolności słowa, wolności artystycznej i dozwolonej krytyki.” /zobacz/  Tak więc, to w dużej mierze od naszego ego zależy co jest dla nas obrazą, a co nią nie jest i Pani Kot prywatnie miała prawo poczuć się obrażona moim nieprzychylnym jej tekstem, jednakże stawianie mi po raz kolejny publicznych zarzutów z tego powodu w dodatku ustami swojego kolegi jest kolejnym przykładem wykorzystywania zajmowanego prze nią stanowiska do celów prywatnej zemsty. Proszę Państwa, jest znamienne dla mentalności takich ludzi jak Pan Wrona i Pani Kot, że mają chorobliwie zwiększone poczucie własnej wartości przy kompletnym braku poszanowania wartości i godności innych ludzi. I znamienne jest również to, że w ich mniemaniu wolno im robić wszystko to, czego innym zabraniają. Dlatego moja ocena postępowania Pani Kot i Pana Wrony jest i pozostanie na zawsze jednoznaczna – moralne dno.

Szanowni Państwo oto punkty artykułu 52 Kodeksu Etyki Lekarskiej, który podobno naruszyłem:

1.Lekarze powinni okazywać sobie wzajemny szacunek. Szczególny szacunek i względy należą się lekarzom seniorom, a zwłaszcza byłym nauczycielom.

2.Lekarz powinien zachować szczególną ostrożność w formułowaniu opinii o działalności zawodowej innego lekarza, w szczególności nie powinien publicznie dyskredytować go w jakikolwiek sposób.

Szanowny Czytelniku, jak można zauważyć oceniłem tylko negatywnie brak szacunku jakim wykazała się Pani Kot w stosunku do mojej osoby. Nie oceniałem Pani Kot jako lekarza. W żadnym wypadku nie naruszyłem tego kodeksu.

Z drugiej strony w takim razie pytanie do Pana Wrony i do wszystkich Państwa; czy Pani Kot jako rzecznika taki kodeks nie obowiązuje? Czy Pani Kot nie musi okazywać szacunku lekarzom, przeciwko którym prowadzi postępowanie? Czy nie powinna zachowywać szczególnej ostrożność w formułowaniu opinii o działalności zawodowej innego lekarza, w szczególności nie powinna publicznie dyskredytować go w jakikolwiek sposób? Oczywiście, że bycie rzecznikiem nie zwalnia żadnego lekarza z przestrzegania tego kodeksu.

A oto 3 punkt artykułu 52 Kodeksu Etyki Lekarskiej:

3.Lekarz wszelkie uwagi o dostrzeżonych błędach w postępowaniu innego lekarza powinien przekazać przede wszystkim temu lekarzowi.

Przecież, jak widać Pani Kot niejednokrotnie, publicznie pogwałciła ten kodeks w stosunku do mojej osoby i co ? I nic,  Jej po prostu wolno. Czyż nie jest to typowa „mentalność Kalego” w wykonaniu Pana Wrony i Pani Kot o której pisałem wyżej ? Czy nie widać dobitnie, tego co napisałem już wcześniej? Czy nie widać, że ludziom tym zależy tylko na tym, aby mnie „dopaść” za wszelką cenę z byle jakiego paragrafu, czy też nawet bez paragrafu, samemu łamiąc przy tym wszystkie możliwe paragrafy ? Oceńcie Państwo sami.

Zwróćcie proszę uwagę na zdanie z punktu pierwszego, tego kodeksu: Szczególny szacunek i względy należą się lekarzom seniorom, a zwłaszcza byłym nauczycielom. Może nie jestem jeszcze „sensu stricto” lekarzem seniorem ale mam 61 lat, byłem nauczycielem akademickim i widzicie Państwo jak szczególny szacunek i względy ci ludzie – Pani Kot i Pan Wrona mi okazali? Jak szczególny szacunek i względy okazał Pan Wrona umierającej na nowotwór emerytowanej Pani Doktor bez wątpienia lekarzowi seniorowi, o której pisałem w części pierwszej tej odezwy. /zobacz/

W tym miejscu przybliżę Państwu nieco sylwetkę Pana Grzegorza Wrony. Rzeczywiście określenie „wędrujący dyrektor” pasuje tutaj idealnie. Pamiętacie komedię Pana Stanisława Barei „Poszukiwany, poszukiwana” z kultowym już tekstem: „mój mąż jest z zawodu dyrektorem”? Skoro Pan dyrektor Wrona tak często zmieniał te posady niekiedy piastując je zaledwie kilka miesięcy, to nasuwa się zasadnicze pytanie; czy kompetencje Pana Wrony jako dyrektora są podobne do kompetencji dyrektora z tegoż filmu? /zobacz/ Nie wiem i nie mnie o tym decydować, jednakże proszę zauważyć, inne znamienne fakty:

„Nowy dyrektor poznańskiego pogotowia ratunkowego znalazł się pod ostrzałem krytyki zaledwie po dwóch miesiącach pracy. Jego decyzje bulwersują nie tylko szpitale, ale i pracowników pogotowia, którzy poszli nawet do wojewody.” zobacz

„Dziewięć miesięcy. Zaledwie tyle stanowisko dyrektora Rejonowej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu sprawował Grzegorz Wrona.” zobacz

„Grzegorz Wrona przed dwoma laty został odwołany ze stanowiska dyrektora szpitala w Pile. Przeciwko niemu opowiedziało się środowisko lekarskie.” zobacz

Czy człowiek tak konfliktowy, człowiek który zamiast łagodzić i zapobiegać sam te konflikty buduje powinien pełnić funkcję Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej lekarzy ? Funkcję tak delikatną, wymagającą szczególnego wyczucia przede wszystkim roli mediatora a nie tylko prokuratora ? Zastanówcie się proszę, czy ten człowiek próbował chociaż w najmniejszym stopniu rozwiązać konflikt między mną a Panią Kot drogą mediacji?  Czy człowiek dla którego jedynym argumentem jest argument siły może pozostać obiektywny i skuteczny w rozwiązywaniu sporów międzyludzkich?  Jak widać odpowiedź może być tylko jedna – nie i poddaję ją pod rozwagę Prezesa NIL Pana Profesora Andrzeja Matyi oraz Wam, wszystkim lekarzom, którzy będziecie decydować o wyborze tych ludzi /również Pani Anny Kot/ na stanowisko rzeczników odpowiedzialności zawodowej na przyszłą kadencję. Tak Panie Wrona, w tym miejscu w oparciu o Pana dotychczasowe zachowanie publicznie podważam Pana kompetencje jako Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej lekarzy i mam do tego pełne prawo. Być może, a raczej na pewno nadaje się Pan na prokuratora, ale na Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej lekarzy nie tylko w moim odczuciu, stanowczo nie !

Szanowni Państwo zdecydowałem się pokazać Państwu tę głęboką patologię w całym środowisku lekarskim a w tym kontekście także w przypadku izby lekarskiej. W Polsce, to jedyna tego typu  instytucja powołana przez daną grupę zawodową, która zamiast jej pomagać wielokrotnie z premedytacją działa na jej niekorzyść. Żadna, inna  grupa zawodowa nie ma tak patologicznie działającego organu, który sama wybiera  i sponsoruje. Ale z drugiej strony nic w tym dziwnego lekarze, to również jedyna w tym kraju tak skonfliktowana między sobą wroga i zawistna wobec siebie grupa zawodowa. Zaręczam Państwu, że ¾ moich kolegów zaciera ręce z radości, że spotkała mnie taka niegodziwość. Zdecydowałem się pokazać Państwu tę patologię zdając sobie również sprawę z tego, że narażam się tym samym na kolejne szykany ze strony tegoż środowiska, których dobitnym przejawem jest właśnie skandaliczne działanie izb lekarskich wobec mnie. I to nie koniec drodzy Czytelnicy, będą kolejne szykany i  ja je oczywiście Państwu pokażę. Gdyby były takie zakłady, to moglibyście Państwo postawić majątek u bukmacherów, że kolejnym zarzutem przeciwko mnie będzie zarzut znieważenia samego, jaśnie wielmożnego Pana Wrony, którego postawę powyżej przedstawiłem i oczywiście zdecydowanie negatywnie oceniłem.

Proszę jeszcze zwrócić uwagę na tak częstą w takich sytuacjach ironię losu. Kocham koty, mam w chwili obecnej wielu kocich przyjaciół /zobacz/, a tu trafia się taka Pani … Kot. Wszyscy moi znajomi wiedzą również, iż mam taki gust wypaczony, że lubię wrony /zobacz/ i inne ptactwo, a tu zjawia się taki Pan … Wrona. Dodatkowo moją sprawę ma prowadzić Pan doktor Drozd Tomasz, jak można się dowiedzieć z mediów początkujący adept tej trudnej sztuki, którą do perfekcji opanowali Pani Kot i Pan Wrona. Chcę wierzyć, że Pan doktor Drozd jest prawym człowiekiem i na razie nie mam żadnych dowodów, że jest inaczej aczkolwiek nasuwa się pytanie; co On tam robi w takim towarzystwie? Przecież ogólnie wiadomo co trzeba robić, jak się wpadnie między wrony, ale co musi robić  drozd jak wpadnie między wronę a kota, cóż o tym się nawet fizjologom nie śniło, cytując klasyka.

Kraków 11 czerwca 2019                                                                                 jeszcze 🙂 dr med. Jacek Grzegorz Madej

ciąg dalszy nastąpi…..

Skandaliczna szczepionka HPV, część czwarta – „Kataryniarz” – wkrótce