Przyjęcia:

Wtorek 13:00-18:00 Piątek 13.00-18.00

wizyty w innym terminie po uzgodnieniu

Rejestracja:

Poniedziałek - Piątek 09:00 - 19:00 tel. 501 762 786

wizyty tylko po rejestracji telefonicznej
nie ma możliwośći kontaktu przez SMS

Skandaliczna szczepionka przeciw HPV

c.d. Skandaliczna szczepionka HPV, część druga – „Ja to mam szczęście”.

W tym miejscu nadmienić muszę, że nie jestem przeciwnikiem związków lekarzy z firmami farmaceutycznymi w dzisiejszych czasach, to nieuniknione. Jeżeli lekarz jest przekonany do danego produktu medycznego, stosuje go i ma efekty i ten produkt rzeczywiście jest dobry, to nie widzę powodu, aby o tym milczał. Nie widzę również nic złego, aby za takie działanie lekarz ten był w wynagradzany przez firmę farmaceutyczną. Nie widzę nic złego w postaci sponsorowania przez firmę farmaceutyczną wyjazdu naukowego, czy też partycypacji finansowej w zakupie sprzętu medycznego, czy też innych formach „wdzięczności”. W dzisiejszych czasach za reklamę się płaci i tyle. Jednakże, takie postępowanie może być akceptowane tylko i wyłącznie wtedy, kiedy lekarz ten posługuje się prawdą, jeżeli przedstawia prawdziwe dane dotyczące produktu, który reklamuje. Taka reklama nie budzi moich zastrzeżeń również pod warunkiem, że lekarz ten wypowiada się tylko i wyłącznie w swoim imieniu i że nie bierze udziału w kampaniach prowadzonych przez oficjalne instytucje państwowe i zdrowotne. Natomiast, mój zdecydowany sprzeciw budzi wynajmowanie lekarzy przez koncerny farmaceutyczne do reklamy swoich produktów. W takim przypadku bowiem, lekarze ci nie zastanawiają się co reklamują i jak reklamują, tylko przedstawiają materiały propagandowe przygotowane przez producenta bo za to właśnie biorą pieniądze. W moim odczuciu to jest postępowanie obrzydliwe. Bo o ile pierwszym przypadku lekarz może pozostać obiektywny, to w momencie w którym zwiąże się umową z koncernem farmaceutycznym, to aby otrzymać wynagrodzenie musi podpisać tzw. „klauzulę lojalności”, czyli zobowiązanie, że nigdy nie będzie się wypowiadać negatywnie o produktach koncernu od którego otrzymuje pieniądze nawet wówczas, jak już przestanie być wynagradzany przez ten koncern i nawet wówczas, gdy okaże się, że produkt, który reklamuje jest zły. I to jest właśnie kupowanie sumienia lekarzy, w takiej sytuacji nawet ci którym się wydaje, że są obiektywni tak naprawdę mówią to, co sobie życzy firma ich opłacająca.

Szanowni Państwo w Polsce 80%-90% /mogę się nieznacznie mylić/ profesorów, doktorów i ludzi, którzy mają jakikolwiek wpływ na sprzedaż szczepionek było lub nadal jest sowicie wynagradzanych przez producenta szczepionek HPV. Proszę zauważyć, w rekomendacjach Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego /PTG/ z 2009 roku /zobacz ostatnia strona/ z 11 profesorów podpisanych pod tym dokumentem 9 było związanych z producentami szczepionek /MSD i GSK/ jako wykładowcy i koordynatorzy badań w tych firmach. Z kolei w takim samym dokumencie z 2011 roku /zobacz ostatnia strona/ z 13 profesorów podpisanych pod tym dokumentem 12 było związanych z producentami szczepionek /MSD i GSK/ jako wykładowcy i koordynatorzy badań w tych firmach. Podobnie było z nieistniejącym już /formalnie?/ Polskim Towarzystwem Profilaktyki Zakażeń HPV, którego prezesi przez wiele lat byli związani finansowo z producentem szczepionki.I pieniądze jakie otrzymywali lub nadal otrzymują, to nie są drobne „na waciki” za te wszystkie lata „służby”, to są sumy z sześcioma zerami na końcu. Niestety, tych ludzi jest zdecydowana większość i to oni stanowią prawo medyczne i zwyczaje zdrowotne w naszym kraju.

Powiecie Państwo, że zmyślam, to zapoznajcie się z treścią artykułu z 2009 roku „Miliard w szczepionce”. Można tam przeczytać między innymi:

„W Ameryce zarzuty wobec szczepionki i jej producenta podnosiły m.in. dzienniki „The New York Times”, „The Wall Street Journal”, telewizje CNN, CBS i NBC. W polskich mediach jest inaczej. Na przykład w „Dzienniku” z 18 marca 2009 r. prof. Marek Sikorski mówi tak: „W Unii Europejskiej na raka zapadają tylko trzy na 100 tys. kobiet, u nas – nadal 16 na 100 tys. (…) Tylko szczepienia mogą pomóc”. Przedstawiony jest jako „ginekolog z Akademii Świętokrzyskiej”, tymczasem jest on także wiceprezesem Polskiego Towarzystwa Profilaktyki Zakażeń HPV (PTPZHPV), które na swojej stronie internetowej informuje, że jego „partnerem” jest firma MSD Polska, czyli polska filia Mercka, producenta silgardu (firma ta ma na swojej stronie internetowej link do strony towarzystwa). Na pytanie „Wprost”, co oznacza takie „partnerstwo”, rzecznik MSD Polska Karol Poznański wyjaśnia, że firma przekazuje pieniądze na przykład na kongresy organizowane przez towarzystwo oraz finansuje wydawany przez nie biuletyn „Monitor HPV”. Ustaliliśmy też, że prezes PTPZHPV prof. Sławomir Majewski 16-17 maja 2008 r. wygłosił w Poznaniu na konferencji „Profilaktyka pierwotna i wtórna – diagnostyka i leczenie raka szyjki macicy” wykład na temat silgardu, sponsorowany przez MSD Polska. Firma odmówiła ujawnienia kwoty honorarium, ale w USA koncern płacił lekarzom po 4500 USD za 50-minutowe wykłady na temat szczepionki (rekordziści zarobili w ten sposób kilkaset tysięcy dolarów). Daje do myślenia, że towarzystwo powstało w październiku 2005 r., a więc zaledwie kilka miesięcy przed dopuszczeniem Silgardu do sprzedaży.”

Jak Państwo myślicie, czy Polscy lekarze są gorsi, czy im mniej płaci się za takie usługi?

Ale powiecie Państwo, że przecież cały świat zachwyca się tą szczepionką, tak wiele osób ją poleca a tak mało krytykuje. W takim razie wytłumaczę teraz Państwu dlaczego tak jest, jak można było przekupić „cały świat”. Można było, to było bardzo proste i moim zdaniem MSD tego dokonał. Zacznijmy od tego, że szczepionka jest bardzo droga a zyski z jej sprzedaży to miliardy dolarów w zasadzie ze studni bez dna, bowiem co roku jest kolejna, milionowa grupa nastolatek, które będą szczepione oraz duży procent pozostałych osób, które w końcu da się przekonać do tego dobrodziejstwa. Jak Państwo przypominacie sobie rekomendacje PTG oraz PTPZHPV, to ponad 90% profesorów tych towarzystw propagujących szczepionki było opłacanych przez MSD i GSK. Daje to kilkanaście, powiedzmy około 20 osób, które mają bezpośredni wpływ na resztę środowiska medycznego i wielu pacjentów w naszym kraju i których koncern MSD pozyskał do propagowania szczepionki anty HPV. Wykonajmy w skali globalnej przybliżone obliczenia, bo nie chodzi tutaj o dokładne sumy, ile o przedstawienie mechanizmu samego procederu. Pomnóżmy te, powiedzmy 20 osób przez 80 krajów świata w których prowadzone miały być i są prowadzone szczepienia, to daje około 1600 osób, którym trzeba było „dać w łapę”, aby cały świat się zaczął szczepić. Dajmy na to, że każda z tych osób otrzymała 10 tysięcy dolarów miesięcznie to, dla koncernu jest to wydatek około 200 milionów dolarów rocznie. Przyjmując, że na świecie przez 12 lat zaszczepiło się około 100 milionów osób, to daje 8,3 miliona osób rocznie. Jeżeli te 8,3 miliona zapłaci ok. 300 dolarów za szczepionkę, obecnie jest około 260 dolarów ale przez wiele lat była o 1/3 wyższa, to daje ogólny zysk ponad 2,5 miliarda dolarów rocznie. Jeżeli połowa tej kwoty trafi do producenta, to jakim procentem będzie te 200 milionów dolarów rocznie przeznaczonym na łapówki? A przecież w tym samym artykule „Miliard w szczepionce” możemy przeczytać, że:

„Merrill Goozner, były szef działu ekonomicznego „The Chicago Tribune”, w książce „Pigułka za 800 milionów dolarów” wskazuje, że największe amerykańskie koncerny farmaceutyczne na badania przeznaczają 14,1 proc. przychodów, a na reklamę – 30,8 proc. Przy tak wysokiej marży na Silgardzie Merck /dzisiaj MSD/ ma mnóstwo pieniędzy na promocję leku. I robi wszystko, by zdobyć rynek, zanim pojawi się poważna konkurencja”.

30% z około 1,2 miliarda dolarów zysku, to 400 milionów dolarów tak więc, po opłaceniu tych wszystkich lekarzy ile jeszcze pozostaje firmie na tzw. marketing? Ile jeszcze osób może „pozyskać” w ten sam sposób? Obliczcie sobie sami.

I w taki właśnie sposób koncern najpierw przygotował sobie grunt, a potem błyskawicznie /czy uczciwie to kolejne pytanie?/ wprowadził szczepionkę do obrotu na całym świecie. Wystarczyło opłacić niewielkie grono osób w każdym kraju, aby cały świat zrobić „w ciula”. Powiecie Państwo, że to bujda, że nie da się wszystkich zrobić w konia. To prawda, aby cały świat zrobić w ciula, to przede wszystkim cały świat musi chcieć dać się w tego ciula zrobić. Przeczytajcie zatem następującą, aktualną informację – Elizabeth Holmes – kobieta, która oszukała cały świat.

Jak to możliwe, że jeden człowiek, a nawet wstyd powiedzieć kobieta dokonała największej mistyfikacji w historii Doliny Krzemowej ?

„Jej biotechnologiczny start-up Theranos badający próbki krwi, w pewnym momencie wart 10 miliardów dolarów, oszukał najwytrawniejszych giełdowych inwestorów. Trudno zrozumieć, jak to możliwe, że inwestorzy, którzy wywindowali wycenę opartej na kłamstwie spółki aż do 10 miliardów dolarów nie sprawdzili jej know-how. Dlaczego biznes odpowiednio wcześniej nie wyciągnął wniosków z tylu wskazówek, jakie otrzymał? Ale te same pytania Wall Street zadawało sobie już po aferze Madoffa. I nie ma na nie wyczerpującej odpowiedzi.”

Przynajmniej częściową odpowiedź na to pytanie można znaleźć w jednym z internetowych komentarzy do mojej „Kantyczki”, cytuję w oryginale:

„Panie Doktorze,proszę bardziej merytorycznie,zamiast poetycznie, bo ludziom się nie chce nagłówków odczytywać do końca a Pan tu jedzie esejem. Proszę napisać w formie dostępnej,zwięźle i na temat,wtedy będzie łatwiej rozpowszechnic… troche cyrkowy ten opis aktualnie. Ale jak najbardziej popieram”.

Z całym szacunkiem, komentarz ten dokładnie charakteryzuje dzisiejszą postawę większości, jak widać z powyższej cytowanego artykułu nie tylko młodego pokolenia. To właśnie dlatego, że nikomu się nie chciało…., nie chciało się przeczytać do końca, zastanowić się i sprawdzić wiarygodności tego przedsięwzięcia, dlatego Pani Elizabeth Holmes zadrwiła sobie ze wszystkich i w sposób nieuczciwy wyłudziła miliardy dolarów. Bo ładnie wyglądało, bo „nagłówek” był atrakcyjny, bo sprawiało wrażenie prawdziwości, bo zapewne wiele osób, które na tym również zarabiały milczało.

I dokładnie to samo dzieje się w przypadku tej szczepionki, większości z Was nie chce się sprawdzić wiarygodności tych wszystkich fantastycznych informacji o szczepionce anty HPV. Kupujecie je „w ciemno”, bo jest ich większość, bo sprawiają wrażenie autentyczności, bo są nierzadko przekazywane przez ludzi nauki, bo mają charakter publikacji naukowych, a przecież niemożliwe, żeby „świat nauki” kłamał, bo Wam się nie chce sprawdzić, bo Wam po prostu tak wygodnie.

A przecież Pani Holmes była sama, miała tylko pomysł i tupet, a koncern farmaceutyczny ma wielotysięczna armię pracowników i miliony dolarów w kieszeni.

Oto kolejny cytat z artykułu o Pani Holmes:

„Zakładając, że od początku ukartowała całą historię i świadomie kłamała, wiedziała, że ma przed sobą przynajmniej kilka lat na „rozwijanie technologii”, kiedy unikanie odpowiedzi na szczegółowe pytania i zasłanianie się ochroną własnej innowacyjności tajemnicą przedsiębiorstwa zapewni jej spokojny czas na poszukiwanie inwestorów. I tak się stało. W ciągu następnej dekady jej firma obrosła w setki pracowników i legendę, do jej rady nadzorczej dołączyli m.in. George Shultz, były sekretarz pracy, skarbu i stanu rządu USA, gen. James Mattis, sekretarz obrony USA czy Henry Kissinger.”

Zakładając, że producent szczepionki od początku ukartował całą historię i świadomie kłamie, to zarówno ten producent, jak i opłacani przez niego propagatorzy są w o wiele lepszej sytuacji niż była Pani Holmes. Oni mają nie kilka, lecz kilkadziesiąt lat na unikanie odpowiedzi na szczegółowe pytania i zasłanianie się badaniami naukowymi, a zarazem spokojny czas na próbę opracowania lepszej technologicznie szczepionki. A jeżeli się nie uda i w końcu nie będzie można ukryć prawdy, to co wtedy?

Ano to, zobaczycie wszyscy „gest Kozakiewicza” – oto cytat z artykułu „Miliard w szczepionce” z 2009 roku:

„Nie ma gwarancji, że szczepionka przeciwko wirusowi HPV powodującemu raka szyjki macicy jest tak skuteczna, jak twierdzą koncerny farmaceutyczne. „Jeżeli za 30 lat się okaże, że się pomyliły, to nikt nie zwróci podatnikom dziesiątków miliardów złotych” – Marek Twardowski Wiceminister Zdrowia.

W tym miejscu kolejna dedykacja tym razem szczególnie dla tych, którym się nie chce. Spróbujcie przystanąć, posłuchać i zrozumieć tekst piosenki Jacka Kaczmarskiego pt. „Poczekalnia”. Bo jeżeli dalej będziecie ślepo wierzyć w „megafony”, to któregoś dnia faktycznie zostaniecie na peronie z którego nie zabierze Was już żaden pociąg…