Listy otwarte do rektorów, czyli „ryba psuje się od głowy”

Przyjęcia:

Wtorek 12:00-17:00 Piątek 12.00-17.00

wizyty w innym terminie po uzgodnieniu

Rejestracja:

Poniedziałek - Piątek 09:00 - 19:00 tel. 501 762 786

wizyty tylko po rejestracji telefonicznej
nie ma możliwośći kontaktu przez SMS

Szanowni Państwo,

Korespondencja, z którą się Państwo tutaj zapoznacie nie była prowadzona w nadziei, że w jakikolwiek sposób rozwiąże problem. Zbyt długo obracam się w środowisku nauki  i medycyny i zbyt dobrze znam narastające patologie z nim związane, aby sądzić, że takie pisanie może w dzisiejszym świecie odnieść jakikolwiek skutek. Listy te były próbą ukazania Państwu, że przysłowie "ryba psuje się od głowy" w tym przypadku ma głęboki sens i jest wyrazem skrajnego zepsucia moralnego panującego w strukturach wyższych uczelni, a zwłaszcza ich organów zarządzających, czego  wyrazem są właśnie tak skandaliczne zachowania coraz większej liczby pracowników naukowych tychże uczelni, co również ma bezpośredni wpływ na tożsame zachowania ich studentów. Korespondencja ta miała pokazać Państwu, jak nadrzędni przedstawiciele władz WUM i UW, Panowie Rektorzy Wielgoś i Pałys spróbują "zamieść  pod dywan" niewygodny dla nich problem. I nie myliłem się, tak właśnie się stało.

Swoją edukację naukową rozpoczynałem i przez dłuższy czas prowadziłem w czasach, gdy tytuł profesora i stanowisko rektora, to nie były tak, jak obecnie puste słowa. Te zaszczyty zobowiązywały do pewnej postawy, do przestrzegania pewnych zasad, do zachowania  pewnego poziomu przyzwoitości nawet w trudnych i niewygodnych dla tych ludzi przypadkach. Profesorem nie bywało się tylko w godzinach pracy, czy też podczas wywiadów w mediach, wówczas profesorem było się nieustannie, a tytuł rektora zobowiązywał do czegoś więcej, niż okazjonalnego założenia gronostajów. Dlatego też, proszę wybaczyć, ale nie będę używał tytułów profesora i rektora, wobec ludzi, którzy sami nie potrafili uszanować tych wartości, które stały się ich udziałem.

W przypadku Pana Pałysa nie ma się nad czym rozwodzić, jego zachowanie mówi samo za siebie i pokazuje dobitnie, że poziom moralności jest równy poziomowi moralności Pani Adamczyk-Popławskiej i to wystarczy za cały komentarz.

Natomiast w przypadku Pana Wielgosia sprawa wymaga kilku słów komentarza.  Jest prawdą, że zaraz po moim liście skandalicznie praktyki Pana Dzieciątkowskiego na forum "zaszczep się wiedzą" się zakończyły,  co mogłoby sugerować, że jest to zasługą Pana Wielgosia. Nie mniej jednak Pan Wielgoś, jako Rektor WUM nie zdobył się nawet na kilka słów komentarza, dotyczącego zachowania Pana Dzieciątkowskiego mimo, iż publicznie się do tego zobowiązał. Co gorsza, w pierwszej chwili próbował  bronić Dzieciątkowskiego przyjmując jego skandaliczną retorykę wobec mnie i publicznie insynuując, że jako lekarz działam i wypowiadam się wbrew EBM. Nie przedstawił jednak na to żadnych dowodów ! Nie miał również odwagi odpowiedzieć na pytania, które publicznie mu zadałem, bądź też stanąć ze mną do publicznej debaty na temat szczepionki przeciwko rakowi szyjki macicy, którą to debatę w obronie swojego honoru, jako odpowiedź na to jego bezpodstawne pomówienie zaproponowałem. Po czym, bez słowa wyjaśnienia po prostu uciekł, wolał okazać się człowiekiem niesłownym, niehonorowym, niż narazić się swoim kolegom, od których przecież zależeć będzie jego dalsza kariera. I nie ma tutaj żadnego znaczenia, że po dwóch  miesiącach zakończyła się jego kadencja, jako Rektora WUM. Jeszcze bowiem, jako tenże rektor publicznie się zobowiązał do zajęcia oficjalnego stanowiska, wobec haniebnego zachowania Pana Dzieciątkowskiego, po zapoznaniu się z jego wyjaśnieniami, które rzekomo ten miał złożyć.  Tak więc, Pan Wielgoś miał moralny obowiązek zrobić to, do czego się publicznie zobowiązał.  A jednak tego nie zrobił.... cóż,  nieważna chwila wstydu, kariera ważniejsza.

Proszę również zauważyć, że grzecznie i z szacunkiem zwróciłem się do Pana Wielgosia, jako lekarza i profesora oraz rektora Uczelni Medycznej z prośbą o obronę honoru nieżyjącego już, zasłużonego profesora medycyny, który poza tym, że był moim Ojcem nie miał nic wspólnego z moimi poglądami, co wielokrotnie podkreślałem. Honoru, który został bez żadnego powodu zbrukany przez zwykłego buraka, któremu ktoś nieopatrznie nadał tytuł naukowy docenta. Niestety i ten egzamin z przyzwoitości Pan Wielgoś oblał z kretesem tylko dlatego, że mu się to w jakiś sposób opłacało i to jest bez wątpienia nadrzędna wartość dla tego typu ludzi i ich popleczników. Bo przecież władze uczelni, to nie tylko sam rektor....

Zastanówmy się, czy byłoby możliwe tak skandaliczne zachowanie tej dwójki prostaków i zwyczajnych chamów z tytułami docentów UW i WUM, gdyby wiedzieli oni, że mogą ponieść jakiekolwiek konsekwencje swoich niecnych uczynków ? Oczywiście, że nie, ale ci ludzie doskonale wiedzieli, że ze strony władz uczelni włos im z głowy nie spadnie, że pozostaną bezkarni ba, że w dzisiejszych czasach takie zachowanie wręcz popłaca, że są potrzebni !  Że kolesiostwo jest dzisiaj ważniejsze, niż wieloletnie tradycje uczelni, które reprezentują. Dlatego też takich Dzieciątkowskich i Adamczyk-Popławskich jest i będzie coraz więcej nie tyko na polskich uczelniach, ale także wokół każdego z nas, niezależnie od naszych profesji.

Niech ta historia będzie dla wszystkich uczciwych ludzi przesłaniem, że nie "wszystko złoto co się świeci", że polska nauka i medycyna oraz jej przedstawiciele, to nie zawsze uczciwi, honorowi i godni zaufania ludzie, którym możemy bezgranicznie zaufać i powierzyć im swój los. Niestety wielu z nich, to zwyczajni łajdacy, karierowicze bez żadnych zasad i wzorców moralnych, którzy dla tej kariery i oczywiście związanej z nią mamony gotowi są na wszystko. I w wielu przypadkach tworzą "towarzystwa wzajemnej adoracji", które krzywdy sobie nie zrobią. Jeżeli więc, kiedykolwiek będziecie słuchać takich docentów, profesorów, czy też rektorów, to niech zawsze Wam brzmią w uszach słowa tego, przejmującego utworu:  posłuchajcie

"Nie wierzcie tym, co mówią Wam, że pan jest zawsze panem.

Bo nie zauważycie różnicy między szlachetnym i chamem.

Więc zanim pańskie oko spojrzeniem Was utuczy,

pomyślcie czy to człek przed Wami, czy kmiot się po prostu nauczył...

I kiedy pochylicie głowy tuż przed obliczem jego,

to uważajcie, by nie wyszedł Wam ukłon służącego...

 

Nie wierzcie tym co mówią Wam, że śmieciarz jest tylko śmieciarzem,

Bo kto jest nim naprawdę, to życie nam pokaże.

Popatrzcie jak się męczy, ile zadaje trudu,

by wokół Was panowie moi jak najmniej było brudu.

Więc kiedy wychodzicie rano z wypełnionymi kubłami,

pomyślcie o tym, że być może smród pozostanie z Wami..."

KRZYSZTOF DAUKSZEWICZ - Nie wierzcie tym co mówią

 List otwarty do Rektora WUM w sprawie skandalicznego zachowania pracownika WUM, Tomasza Dzieciątkowskiego przeczytaj całą korespondencję

– List otwarty do Rektora UW w sprawie skandalicznego zachowania pracownika UW, Moniki Adamczyk-Popławskiej   przeczytaj całą korespondencję