Część druga – “Ja to mam szczęście”.

Szanowny Czytelniku, minęło już sporo czasu, a Pani Rzecznik Anna Kot milczy. W takim razie zmuszony jestem bronić swojej godności i honoru i zgodnie z obietnicą publikuję kolejną część mojej odpowiedzi na haniebną prowokację Pani Rzecznik.

Na wstępie muszę po raz kolejny zakomunikować co następuje: nie jestem i nigdy nie byłem przeciwnikiem szczepień, również tych obowiązkowych. Uważam, że są potrzebne i powinny być stosowane. Musze to powtarzać po raz kolejny bo niestety są ludzie, którzy mają problem ze zrozumieniem najprostszych zdań twierdzących. Mam tutaj na myśli przede wszystkim właśnie Panią Rzecznik, lekarza dentystę Annę Kot, dla której zrozumienie tego twierdzenia jak sama daje tego dowody jest przeszkodą nie do pokonania. Być może się mylę, ale jest wielce prawdopodobne, że Pani Rzecznik intensywnie trenuje przed kolejnym konkursem nalewek własnej roboty i w tym tkwi problem, albowiem wydaje mi się, że tego typu wypowiedź powinna być i zapewne jest doskonale zrozumiała dla uczniów od drugiej klasy szkoły podstawowej wzwyż, a może nawet wcześniej. Jeżeli tak jest, to być może odstawienie na kilka dni degustacji tych nalewek spowoduje rozjaśnienie umysłu Pani dentystki na tyle, że w końcu zrozumie o co mi chodzi. Trzymam kciuki.

W tym miejscu trzeba stanowczo stwierdzić, że nie można wszystkich szczepionek wrzucić do jednego worka tak, jak nie wszystkie koty są czarne tak nie wszystkie szczepionki są tak samo skuteczne. Dlatego po raz kolejny podkreślam, że jestem zdecydowanym przeciwnikiem proponowanych w obecnej formie szczepionek anty HPV. Jestem głęboko przekonany, że szczepienia w tej formie jaką się obecnie proponuje w zdecydowanej większości przypadków mogą przynieść więcej szkód niż korzyści, a nawet doprowadzić do ludzkiej tragedii. Niestety w związku ze wzmożoną w ostatnim czasie aktywnością ruchów antyszczepionkowych ktoś “na górze” wpadł na nieszczęśliwy, by nie powiedzieć idiotyczny pomysł, aby również tak kontrowersyjną szczepionkę anty HPV włączyć do ogólnokrajowego, proszczepionkowego “programu propagandowego”. W związku z tym w tzw. mediach lawinowo rośnie liczba nieprawdziwych informacji, nierzadko ordynarnych kłamstw niedopowiedzeń i manipulacji słownych dotyczących szczepionki anty HPV /zobacz przykład/. Oczywiście producent szczepionki zaciera ręce i nasila działalność swoich przedstawicieli w każdym środowisku. Efektem tego są miliony złotych wyrzucanych w błoto przez samorządy i całkiem realne widmo obowiązkowych szczepień anty HPV w Polsce. Pierwszy kraj na świecie może zafundować swoim obywatelom takie dobrodziejstwo – zgroza i możliwy dramat niewinnych dzieci i rodziców. A przecież wystarczyłoby te pieniądze przeznaczyć na regularne badania kolposkopowo-cytologiczne i raka szyjki macicy na 100% by nie było. Będzie też obszerny wątek dotyczący tego zagadnienia w moim, wieloczęściowym felietonie.

Drogi Czytelniku, czy ja jestem idiotą? Do pewnego stopnia tak, ale pisząc wszystkie te artykuły o szczepionce HPV od 2007 roku do chwili obecnej nie miałem złudzeń, że w końcu nastąpi zemsta ze strony tych, których działanie opisuję i krytykuję. Wszystkie moje artykuły na ten temat mają rzetelne i uczciwe podłoże, w dużej części opierają się na publikacjach i wypowiedziach samych propagatorów szczepionek HPV, dlatego też trudno z nimi polemizować i nie można ich podważać, bo było by to podważanie autorytetów tych właśnie ludzi. Dlatego też, jedyne co można było zrobić, to dokonać prywatnej zemsty. Musiał się znaleźć ktoś, kto by nie zawahał się stracić twarzy i spróbował się do mnie dobrać „od Zakrystii”. I tak się w końcu stało znalazła się Pani dentystka, która nie mogąc w żaden sposób przyczepić się do treści moich artykułów postanowiła przyczepić się do zwrotów, które są tam zawarte przy okazji niejako robiąc ze mnie antyszczepionkowca. W dobie masowej nagonki na środowiska antyszczepionkowe przedstawienie mojej osoby w takim właśnie, negatywnym świetle miało ułatwić Pani dentystce przeprowadzenie pokazowego procesu przed marionetkowym sądem lekarskim i ogłoszenie światu, że kolejny przeciwnik szczepionek został przykładnie ukarany.

Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej w Krakowie lekarz, dentysta Anna Kot postawiła mi zarzut: “propagowania postawy antyzdrowotnej poprzez odmowę wykonywania szczepień anty HPV” na podstawie wyrwanego z kontekstu całej sentencji zdania, cytuję: „że nigdy nie zaszczepiłem i nie zaszczepię żadnej kobiety bo uważam, że ma racjonalnych przesłanek do takiego działania i w zdecydowanej większości przypadków może to przynieść więcej szkód niż korzyści, a nawet doprowadzić do ludzkiej tragedii”. zobacz to pismo

Jak wynika z pism, które Pani rzecznik wystosowała do kilku instytucji państwowych, jedyną i jednoznaczną odpowiedzią, którą otrzymała jest informacja, że szczepienia przeciwko wirusom HPV są tylko szczepieniami zalecanymi zgodnie z Programem Szczepień Ochronnych a więc są nieobowiązkowe. I to że przeszły pełny proces legalizacji w Polsce jak też pełną procedurę rejestracyjną Europejskiej Agencji Leków w niczym nie zmienia tej sentencji, że żaden lekarz nie ma obowiązku dokonywać tych szczepień i suwerenna decyzja czy je stosować należy tylko i wyłącznie do niego i pacjenta.

A więc, czy lekarz może nie stosować tych szczepień tylko w oparciu o własną wiedzę i doświadczenie zawodowe w swojej placówce – odpowiedź brzmi tak !

Czy lekarz ma obowiązek zasięgania jakiejkolwiek konsultacji lub uzyskania zezwolenia od kogokolwiek przed podjęciem decyzji o niestosowaniu szczepień przeciwko HPV – odpowiedź brzmi nie!

Czy fakt, że szczepienia przeciwko HPV przeszły pełny proces legalizacji w Polsce jak też pełną procedurę rejestracyjną Europejskiej Agencji leków zmienia w jakikolwiek sposób wyżej wymienione tezy – odpowiedź brzmi nie!

Czy jest jakakolwiek uchwała samorządu lekarskiego, izb lekarskich, ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz kodeksu etyki, która mówi, że w przypadku szczepień przeciwko HPV obowiązują inne procedury niż w przypadku innych szczepień zalecanych zgodnie z Programem Szczepień Ochronnych – odpowiedź brzmi nie!

Czy lekarz na stronie internetowej swojego gabinetu ma prawo zamieścić informację na temat procedur jakie wykonuje lub nie i uzasadnić to – odpowiedź brzmi, ma prawo!

W tym miejscu trzeba przytoczyć artykuł 39 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, który mówi, że:

“Lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, z zastrzeżeniem art. 30, z tym że ma obowiązek wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym oraz uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej. Lekarz wykonujący swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby ma ponadto obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego.”

Dlatego też, nawet gdyby szczepienia anty HPV były obowiązkowe, to każdy lekarz ma prawo odmówić wykonywania tych szczepień, jeżeli uważa, że są szkodliwe. I każdy lekarz ma prawo głośno o tym fakcie mówić !!!

Tak więc zarzut propagowania postawy antyzdrowotnej poprzez odmowę wykonywania szczepień anty HPV” jest kompletnie bezzasadny i zachodzi pytanie, czy Pani rzecznik nie zdaje, czy też nie chce sobie zdawać z tego sprawy ?

Kolejny zarzut, to “przekazywanie informacji niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną”- zobacz to pismo. Szanowny czytelniku, Rzecznik Anna Kot postawiła mi ten właśnie zarzut na piśmie w oparciu o jedyną informację jaką otrzymała od Krajowego Konsultanta ds. Epidemiologii na temat skuteczności szczepionek HPV, cytuję jej treść: “w piśmiennictwie naukowym można znaleźć wiele opracowań gdzie skuteczność szczepień przeciwko HPV szacowana jest na poziomie 90%. Potwierdzono też długotrwałą skuteczność przez okres 10 -12 lat” – zobacz część 1 i część 2. Zobaczcie Państwo również odpowiedź z Ministerstwa Zdrowia, zobacz część 1   zobacz część 2 oraz stanowisko 1/18/VII Naczelnej Rady Lekarskiej z dnia 20 kwietnia 2018 roku, na które to powołuje się w akcie oskarżenia Pani Rzecznik. zobacz

Jak  widać, mimo licznych pism do wielu instytucji państwowych pismo od Krajowego Konsultanta ds. Epidemiologii, to była jedyna, bardzo ogólnikowa odpowiedź na pytanie Pani Rzecznik o skuteczność szczepionek przeciwko HPV. /wszystkie pisma które Pani Rzecznik napisała do instytucji państwowych i odpowiedzi tych instytucji będą wkrótce tutaj/ Mimo to Pani Rzecznik Kot nie zadała sobie trudu, aby choć w najmniejszym stopniu zweryfikować tę informacje. Pani dentystki przed postawieniem zarzutów nie stać było nawet na zamienienie ze mną choćby dwóch zdań odnośnie mojej publikacji, ba nie zadała sobie trudu rozmowy z jakimkolwiek ginekologiem. Przecież, to zupełnie tak, jak gdyby prokurator postawił komuś zarzut morderstwa i przed sądem stwierdził, że są na to liczne dowody i świadkowie ale on się z nimi nie zapoznał. Chyba nie muszę nikomu mówić, że zgodnie z prawem, to osoba, która mnie oskarża ma obowiązek udowodnienia mi winy. W mojej pisemnej odpowiedzi na ten zarzut zażądałem od Pani Rzecznik co następuje, cytuję:

„Nie wiem czy muszę przypominać Pani rzecznik, że to ona ma mi udowodnić winę. Bardzo proszę więc o przedstawienie mi tych licznych publikacji świadczących o 100% skuteczności szczepionki w zapobieganiu rakowi szyjki macicy. Jak widać nawet instytucje państwowe już złagodziły medialny przekaz i teraz mówią już o 90% skuteczności szczepionki, nie precyzując czego ta skuteczność dotyczy. W takim razie proszę mi przedstawić te liczne publikacje świadczące o 90% skuteczności szczepionki w zapobieganiu rakowi szyjki macicy, podkreślam w zapobieganiu rakowi szyjki macicy, bowiem we wszystkich artykułach również w tym zaskarżonym kwestionuję skuteczność szczepionki a przede wszystkim medialne kłamstwa i manipulacje przestawiające właśnie jej 100 % a teraz 90% skuteczność w zapobieganiu rakowi szyjki macicy. Tak więc po raz kolejny proszę o przedstawienie mi tej dowodów aktualnej wiedzy naukowej, którą rzekomo ja podważam, a wtedy przedstawię liczne dowody obalające Pani zarzut. Wielu lekarzy, w tym profesorów, autorytetów medycznych polskich i zagranicznych od początku publicznie podważa celowość szczepień przeciwko HPV dowodząc, że rzeczywista skuteczność szczepionki nie uzasadnia takiego działania. Są coraz liczniejsze doniesienia o zwiększonej zachorowalności na raka szyjki macicy u kobiet zaszczepionych przeciwko HPV.”

Minęły ponad dwa miesiące a Pani Rzecznik nabrała wody w usta i milczy. Do dnia dzisiejszego nie przedstawiła mi tej prawdy naukowej, którą według niej podważam !!! Jak Państwo myślicie dlaczego? Ano dlatego, że nie ma takich rzeczywistych, niezbitych dowodów na 90 % skuteczność szczepionki i każdy sąd będzie musiał to przyznać. Szanowny Czytelniku, w prawdziwej nauce obiektywną prawdą naukową są wszystkie teorie i opinie dotyczące danego zagadnienia zarówno pozytywne jak i negatywne, bez względu na liczbę jego zwolenników lub przeciwników. Tym bardziej, jeżeli dotyczy to produktu, którego rzeczywista wartość będzie poznana dopiero w przyszłości. Jest rzeczą oczywistą, że w nauce zawsze ścierały się i będą ścierać ze sobą nieraz krańcowo sprzeczne teorie i poglądy. I nikt na świecie nikogo za to nie wini, nie oskarża.

Oto cytat ze strony szczepienia.info oficjalnej instytucji rządowej, czyli Państwowego Zakładu Higieny /zobacz/:

“Trzeba mieć świadomość, że nauka jest dziedziną otwartą. Na jej polu ścierają się różne opinie, publikowanych jest bardzo wiele prac naukowych, których wyniki czasami są sprzeczne. Nie ma w tym nic złego, jeżeli zdamy sobie sprawę z ograniczeń każdego badania i możliwych błędów.”

I to jest normalna rzecz w nauce, ale nie dla Pani dentystki Kot i jej mocodawców, jeżeli takowi są.

Szanowni Państwo, jestem starym, uczciwym lekarzem, który przez ponad 30 lat zawsze służył pacjentom lekarzem, który nigdy nie splamił się postępowaniem niegodnym lekarza i podobnie jak mój Ojciec, zawsze działał w interesie pacjenta i tylko pacjenta. To właśnie dlatego przedstawiam pacjentom całą, obiektywną prawdę o szczepionkach HPV dlatego, że “Primum non nocere” jest ciągle dla mnie ważniejsze niż “Pecunia non olet”. Tymczasem dentystka, której największym osiągnięciem życiowym było wygranie I konkursu nalewek własnej roboty zorganizowanego w 2012 roku przez OIL i Okręgową Izbą Aptekarską w Krakowie, depcze moją godność tylko dlatego, że w jakiś sposób się jej to opłaca. Człowiek bez wystarczającego doświadczenia medycznego i życiowego człowiek, który kompletnie nie rozumie o czym ja piszę i jaki problem poruszam pluje mi w twarz i publicznie zarzuca mi propagowanie postawy antyzdrowotnej, czyli oskarża mnie o umyślne działanie na szkodę pacjenta! Co ciekawe zarzuty wobec mnie dotyczą tylko jednego artykułu, a przecież napisałem ich w sumie cztery, wszystkie o tym samym negatywnym dla szczepionki przesłaniu. I co symptomatyczne jak już napisałem zrzuty nie dotyczą argumentów zawartych w tej publikacji, bo tych tak jak już wspominałem się nie da podważyć, tylko sformułowań tam zawartych. To wszystko razem ta bezzasadność by nie powiedzieć absurdalność zarzutów jednoznacznie świadczy o tym, że Pani dentystka chciała postawić zarzuty na piśmie za wszelką cenę, nawet niezgodnie z procedurami, które ją obowiązują jako Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej. Typowe działanie w stylu dajcie człowieka a postawię mu zarzuty. Być może jednak Pani Rzecznik jednak rozumie co nie co z tego wszystkiego, tylko za wszelką cenę chce lub musi mnie obrazić, zniesławić i przedstawić społeczeństwu jako niedouczonego antyszczepionkowca. Skoro nie da się obalić argumentów, które przedstawiam w swoich publikacjach, to trzeba ze mnie zrobić osobę niewiarygodną, działanie sprawdzone i wykorzystywane w systemach totalitarnych – witaj w domu komuno, dawno cię nie było! Buta, arogancja i świadomość bezkarności urzędnika państwowego. Mówiąc szczerze nie wierzę, że człowiek może się urodzić tak podły i niegodziwy? A w takim razie jak to się dzieje, że człowiek, któremu da się jakąś namiastkę władzy człowiek, który zostaje urzędnikiem państwowym tak szybko rozwija i z zapałem pielęgnuje najgorsze cechy swojej osobowości?

Po 32 latach ciężkiej pracy, walki z rakiem szyjki macicy otrzymuję takie oto podziękowanie od Izby Lekarskiej instytucji, której powinnością jest dbanie o czystość tego zawodu a sama ten zawód plugawi w oczach społeczeństwa w sobie tylko znanym interesie. Należy postawić pytanie jaki to interes? Jaki interes ma Pani dentystka za tak spektakularne zniesławienie lekarza, który ośmielił się skrytykować szczepionkę HPV? Jaki interes ma Pan Prezes OIL w przymykaniu oczu na tak bezprawne działanie swojego podwładnego, czyli rzecznika odpowiedzialności zawodowej?  Jak Państwo zobaczycie poniżej koncerny farmaceutyczne potrafią okazywać swoją wdzięczność.

Proszę zwrócić uwagę na jeszcze jeden, ale jakże znamienny fakt, że Pani rzecznik postawiła mi zarzuty w oparciu o dwa mailowe donosy, z czego jeden jest  całkiem anonimowy, a drugi częściowo, mimo iż na stronie internetowej swojego urzędu sama deklaruje jasno cytuję:

“Kancelaria OROZ nie prowadzi korespondencji za pomocą poczty elektronicznej (e-mail).” zobacz

Widzicie Państwo zatem jaką nadgorliwością wykazała się Pani Rzecznik robiąc wyjątek tej sprawie.

Nawiasem mówiąc, to nawet w dobie tak powszechnego ekshibicjonizmu niełatwo zrozumieć ile trzeba sublimacji intelektualnej, aby o fakcie wygrania konkursu nalewek własnej roboty poinformować wszystkich z okazji objęcia funkcji Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej – zobacz. Należy również pogratulować OIL i Izbie Aptekarskiej w Krakowie za pomysł takiego właśnie konkursu. Czyżby kolejnym pomysłem tych Instytucji miałoby być zorganizowanie konkursu na najlepszy dopalacz własnej roboty? To dopiero byłby odlot. Nawet nie wyobrażam sobie o co wtedy oskarżyłaby mnie Pani Rzecznik.

W tym miejscu przedstawiam Państwu ze szczególną dedykacją dla Pani dentystki Anny Kot, Pana Prezesa OIL w Krakowie również lekarza dentysty, wszystkich opłacanych Profesorów i propagatorów szczepionki delikatną parafrazę jakże “na czasie” utworu Pana Krzysztofa Daukszewicza pt. „Wiosna nasza”.

Posłuchajcie oryginalnego wykonania czytając parafrazę:

Mamy wciąż demokrację i mamy pluralizm

Demokracji za dużo – czas już ograniczyć

Niezbyt pluralistyczny jest i kapitalizm

Zamiast żywić i chronić każe grosze liczyć

Mamy też i cenzury już pierwsze jaskółki

Wyrzucanych z roboty za własne osądy

Mamy nowe izby lekarskie, nietykalne spółki

co wyznają jedynie słuszne dziś poglądy

Są samotni lekarze koncernom /farmaceutycznym/ nieprzychylni,

Których to dla przykładu czas utemperować

Mamy też profesorów co znów nieomylni

I klakierów co im krzyczą „wodzu ty nasz, prowadź”

Mamy społeczność lekarską, która ze strachu milczy

I rzeczników węszących jak za starych czasów

Mamy donosicieli, wrócił “bilet wilczy”

I bankiety znów mamy, jak za króla Sasów

Jednym słowem powraca wszystko co sprawdzone

I brakuje już tylko do obrazu tego słów:

„Dla dobra narodu będzie przywrócone

Biuro Polityczne Komitetu Centralnego”

Wróćmy do meritum. W tym miejscu muszę się Państwu przedstawić nieco dokładniej. Jestem 60 letnim lekarzem i nie boję się tego określenia naukowcem z ponad 30 letnim stażem pracy zawodowej. Całe moje życie zawodowe poświęciłem problemowi diagnostyki i leczenia chorób szyjki macicy, a zwłaszcza raka szyjki macicy. Jestem autorem i współautorem kilkudziesięciu prac naukowych opublikowanych w piśmiennictwie krajowym i europejskim z zakresu ginekologii onkologicznej ze szczególnym uwzględnieniem diagnostyki i leczenia zmian przedrakowych i wczesnych postaci tego schorzenia w obrębie dolnego odcinka kobiecego narządu płciowego a zwłaszcza szyjki macicy. Jestem współautorem rozdziału p.t. „Kolposkopia” w podręczniku dla lekarzy i studentów „Ginekologia” pod red. Prof. Z. Słomki wydanym w 1997 roku. Byłem wieloletnim organizatorem i kierownikiem naukowy kursów kolposkopowych organizowanych przez Klinikę Ginekologii, Położnictwa i Onkologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum i Polskie Towarzystwo Kolposkopii i Patofizjologii Szyjki Macicy. Jestem kontynuatorem dzieła mojego Ojca Profesora Jana Madeja, który całe życie zawodowe poświęcił na upraszczając, walkę z rakiem szyjki macicy. Szanowni Państwo, mimo iż kilkanaście lat temu wycofałem się z publicznej działalności naukowej, to mój dorobek naukowy nie mówiąc już o doświadczeniu w zakresie problematyki raka szyjki macicy jest większy przynajmniej od połowy, jak nie większej ilości propagatorów szczepionki anty HPV.

W 2007 roku, po 20 latach pracy odszedłem z Kliniki Ginekologii i Położnictwa CM UJ na własną prośbę rezygnując z dalszej kariery naukowej, na znak protestu przeciwko ogólnie rzecz biorąc patologicznym stosunkom i nagannym praktykom ówcześnie tam panującym, dotyczącym również szczepionki Silgard/Gardasil, która w tamtym czasie w Klinice tej była przedmiotem badań klinicznych prowadzonych przez profesora Antoniego Bastę i wówczas doktora Roberta Jacha na zlecenie koncernu MSD, producenta szczepionki. Oczywiście, upraszczając problem mógłbym powiedzieć, że miałem szansę zostać “skorumpowanym” profesorem albo do końca życia pozostać uczciwym „tylko” doktorem, więc wybrałem to drugie i do dzisiaj jestem z tego dumny.

Po odejściu z Kliniki w 2007 roku założyłem wraz z moim Ojcem, Profesorem Janem Madejem prywatne Centrum chorób szyjki macicy w którym kontynuując dzieło mojego Ojca oprócz leczenia kobiet nadal prowadzę swoje obserwacje dotyczące wirusa HPV i jego roli w powstawaniu raka szyjki macicy w szczególności, co pozostaje w bezpośrednim związku z kontrowersyjną szczepionką Gardasil. Przez te 13 lat zajmuję się głównie problematyką wirusa HPV i bezpośrednio z tym związaną szczepionką anty HPV i podkreślę tutaj, że chyba nie ma dzisiaj w Polsce drugiego lekarza, który miałby tak bogaty materiał obserwacyjny dotyczący tej tematyki. Jeszcze raz muszę podkreślić w tym miejscu, że kolposkopia jest najczulszą metodą wykrywania subklinicznej infekcji wirusem HPV, niejednokrotnie bardziej czułą niż testy wirusologiczne. Co miesiąc dzieki tej metodzie stwierdzam kilkadziesiąt nowych przypadków tej infekcji u kobiet w różnym stopniu zaawansowania. Wszystkie swoje, obecne publikacje głównie o charakterze poglądowym umieszczam na stronie internetowej mojego Centrum, albowiem jako “wolny strzelec” nie mam już obowiązku wypowiadania się w piśmiennictwie czysto naukowym. Zamieszczam publikacje dotyczące kolposkopii, chorób szyjki macicy, metod diagnostycznych i sposobów leczenia tych chorób a zwłaszcza raka szyjki macicy i stanów go poprzedzających. Miało to na celu poprawę edukacji związanej z profilaktyką, diagnostyką i leczeniem tego schorzenia głównie wśród kobiet ale również wśród lekarzy. Przez 12 lat działalności Cervix-u opublikowałem na stronie Cervix 17 prac właśnie o takim charakterze. W swoich publikacjach poddawałem również krytycznej ocenie nowo wprowadzane metody diagnostyczne i urządzenia do prowadzenia tej diagnostyki. W 2008 roku zaprotestowałem kategorycznie przeciw wprowadzaniu do diagnostyki kolpokopowej tzw. videokolposkopu, w 2012 roku poddałem bardzo krytycznej ocenie, całkowicie negując przydatność nowo wprowadzonego test mRNA do wykrywania przetrwałej infekcji HPV, a w bieżącym roku poddałem druzgocącej krytyce kolejny videokolposkop Eva System, ta praca jest nadal w opracowywaniu.

Tak więc, jestem człowiekiem w pełni kompetentnym w temacie szczepionki anty HPV i mam pełne prawo wypowiadać się publicznie, również krytycznie na ten temat. Ale dla pewnej grupy ludzi jestem niedouczony. Jest dzisiaj w Polsce pewna grupa profesorów, która uważa, że to nie doświadczenie, tylko tytuł profesora daje wiedzę. Cóż, jeżeli miarą “douczenia” jest tytuł profesora i branie w łapę*, to ja rzeczywiście mam ogromne luki w wykształceniu.

* korupcja moralna – będzie dokładnie wyjaśnione w dalszej części felietonu.

W 2007 roku pojawiła się na rynku głośna dzisiaj szczepionka przeciwko niektórym typom wirusa HPV, potocznie zwana wtedy szczepionką przeciwko rakowi macicy. Od samego początku był to bardzo kontrowersyjny temat, budzący wiele emocji zarówno wśród pacjentów jak również lekarzy. Oprócz pozytywnych opinii na temat szczepionki, które bez wątpienia są w większości od samego początku pojawiały się liczne głosy lekarzy, autorytetów środowiska medycznego, przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia i dziennikarzy poddające w wątpliwość zasadność stosowania Gardasilu w oparciu o niewystarczające dowody na jej skuteczność i bezpieczeństwo. Publikacje te bez trudu można było i nadal można znaleźć w szeroko rozumianych mediach, również w piśmiennictwie naukowym. Od samego początku pojawienia się szczepionki, a więc od 2007 roku prowadzę na stronie internetowej mojego centrum aktywną polemikę z aktualnie pojawiającymi się doniesieniami na temat tej szczepionki. Od samego początku byłem i nadal jestem sceptycznie nastawiony do tego produktu uważam, że sposób w jaki został dopuszczony do powszechnego użytku, a zwłaszcza sposób jego reklamowania jest nie do zaakceptowania przez obiektywnego, podkreślam obiektywnego obserwatora mającego doświadczenie i wykształcenie medyczne, a zwłaszcza wieloletnie doświadczenie w temacie raka szyjki macicy. Od 2007 roku, a więc od czasu wprowadzenia szczepionki przeciwko wirusom HPV opublikowałem 4 prace poglądowe dotyczące tej szczepionki /lata 2007, 2011, 2018/w których dokonuję polemiki z aktualnie przedstawianymi poglądami oraz ujawniam manipulacje jakie się dokonywało i nadal dokonuje, aby przekonać ludzi do zastosowania tego produktu. W mojej argumentacji powołuję się w nich na ogólnie dostępne prace naukowe i dane statystyczne zarówno krajowe jak i międzynarodowe. Ale we wszystkich tych pracach nie tylko o szczepionce przedstawiam również własne poglądy, oparte o moje 30 letnie doświadczenie zawodowe i wieloletnie doświadczenie mojego Ojca Profesora Jana Madeja. Nigdy jednakże nie prowadziłem żadnej agitacji, czy też propagandy przeciwko szczepieniom HPV. Szanowny czytelniku, ja krytykuję produkt medyczny, a w zasadzie sposób jego promocji i nie interesuje mnie to, że w tym wypadku jest szczepionką. Tak samo postąpiłbym gdyby to był czopek, tabletka lub lewatywa.

Proszę zwrócić uwagę, mimo iż od 2007 roku wypowiadam się krytycznie na temat szczepień anty HPV, to poprzednie wadze OIL w Krakowie nie postawiły mi zarzutów. Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej był wówczas doświadczony życiowo i zawodowo lekarz psychiatra, który nie miał problemu z właściwą interpretacją moich artykułów. Podobnie jak ówczesny prezes OIL w Krakowie. Dopiero z chwilą, gdy OIL w Krakowie przejął „klan dentystów” zaczęły się zwyczaje rodem z „dzikiego zachodu”, albo raczej z czasów “minionej epoki”.

Nietrudno również zauważyć, że wypowiadałem się tylko w momencie pojawiania się istotnych informacji dotyczących szczepionki HPV, moje artykuły powstawały w odległym od siebie czasie w latach 2007, 2011 i 2018. Zapewne kolejny mój artykuł na temat szczepionki HPV ukazałby się za kilka lat, a może później. Niestety, zostałem w sposób skandaliczny, niedopuszczalny w cywilizowanym środowisku medycznym zaatakowany przez Rzecznika OIL lekarza dentystę, podkreślam dentystę Annę Kot. Dlaczego jest to tak istotne, że jest to lekarz, dentysta? Otóż znajomość zagadnienia raka szyjki macicy i sposobów jego powstawania przy udziale wirusa HPV oraz roli, skuteczności i bezpieczeństwa szczepień anty-HPV w tym procesie jest dla lekarza dentysty taka sama, jak dla szewca lub hydraulika i w żadnym razie nie chcę obrazić przedstawicieli tych profesji. Po prostu lekarz dentysta jest w tej kwestii takim samym laikiem jak zwyczajny, niezwiązany z medycyną człowiek.

A więc kolejną dedykacją dla Pani Rzecznik Anny Kot jest krótki wierszyk Tadeusza Kotarbińskiego z tomiku “Wesołe smutki” (Warszawa: PWN s.97):

“Laiku! Jeśli prawda, że zamierzasz śmiele

Wzgardliwym sądem uczcić moje trele,

Pomnij, że sąd laika wydany o dziele

O dziele mówi mało, o laiku – wiele.”

Szanowni czytelnicy skandaliczność tej szczepionki polega nie na jej obecności a rynku ale na sposobie jej wprowadzenia do masowego użytku i niedopuszczalnym sposobie jej reklamy, bo tylko takie słowo tutaj pasuje, przez sowicie opłacanych lekarzy ginekologów a ostatnimi czasy również lekarzy innych specjalności. Mamy do czynienia z niewyobrażalnie agresywnym marketingiem koncernu MSD w skład którego wchodzi również zastraszanie, grożenie i co skandaliczne nawet próbowanie karania tych, którzy ośmielą się wypowiadać negatywnie o szczepionkach HPV. W poprzednich artykułach pisałem, że “w żadnym wypadku nie zarzucam nikomu jakichkolwiek, niewłaściwych zachowań w tym względzie, że wynagradzanie przez koncerny farmaceutyczne lekarzy, którzy promują ich wyroby jest w Polsce i na świecie ogólnie przyjęte.” Tak pisałem, bo moim celem nie było “rozrabianie”, ale w obecnej sytuacji oprócz oczywiście drogi prawnej jedyną możliwością publicznej obrony mojej godności jest moja strona internetowa i to, co tutaj piszę. Tak więc nie jest prawdą, że nie zarzucam nikomu jakichkolwiek, niewłaściwych zachowań w tym względzie. W moim odczuciu, ponad wszelką wątpliwość działalność opłacanych przez producenta szczepionki lekarzy, to po prostu zwyczajna korupcja! To bezczelne kupowanie sumienia lekarzy. Przy czym nie mam tutaj na myśli prawnego aspektu takiej działalności tych opłacanych lekarzy. Są od tego instytucje prawa, które się tym zajmują i jeżeli nie ma rekcji z ich strony to znaczy, że jest to działanie prawnie usankcjonowane i nic mi do tego. Ja mam na myśli korupcję moralną działanie wysoce nieetyczne, demoralizujące całe środowisko lekarskie a przede wszystkim studentów i młodych lekarzy, których światopogląd medyczny i nie tylko kształtuje przecież większość tych profesorów i doktorów. Ci ludzie uchodzą za niekwestionowane autorytety dla całego środowiska medycznego i dużego grona pacjentów, a jednak tak beztrosko przyjmują korzyści materialne o czym sami informują przekonując przy tym, że to nic złego, że oni zawsze pozostaną obiektywni. I żeby faktycznie chcieli dać temu dowody ale jest zgoła inaczej o czym postaram się przekonać Panstwa w dalszej części tej publikacji. Publikacji, której nigdy by nie było, gdyby nie awanturnictwo Pani dentystki Kot.

W tym miejscu nadmienić muszę, że nie jestem przeciwnikiem związków lekarzy z firmami farmaceutycznymi w dzisiejszych czasach, to nieuniknione. Jeżeli lekarz jest przekonany do danego produktu medycznego, stosuje go i ma efekty i ten produkt rzeczywiście jest dobry, to nie widzę powodu, aby o tym milczał. Nie widzę również nic złego, aby za takie działanie lekarz ten był w wynagradzany przez firmę farmaceutyczną. Nie widzę nic złego w postaci sponsorowania przez firmę farmaceutyczną wyjazdu naukowego, czy też partycypacji finansowej w zakupie sprzętu medycznego, czy też innych formach “wdzięczności”. W dzisiejszych czasach za reklamę się płaci i tyle. Jednakże, takie postępowanie może być akceptowane tylko i wyłącznie wtedy, kiedy lekarz ten posługuje się prawdą, jeżeli przedstawia prawdziwe dane dotyczące produktu, który reklamuje. Taka reklama nie budzi moich zastrzeżeń również pod warunkiem, że lekarz ten wypowiada się tylko i wyłącznie w swoim imieniu i że nie bierze udziału w kampaniach prowadzonych przez oficjalne instytucje państwowe i zdrowotne. Natomiast, mój zdecydowany sprzeciw budzi wynajmowanie lekarzy przez koncerny farmaceutyczne do reklamy swoich produktów. W takim przypadku bowiem, lekarze ci nie zastanawiają się co reklamują i jak reklamują, tylko przedstawiają materiały propagandowe przygotowane przez producenta bo za to właśnie biorą pieniądze. W moim odczuciu to jest postępowanie obrzydliwe. Bo o ile pierwszym przypadku lekarz może pozostać obiektywny, to w momencie w którym zwiąże się umową z koncernem farmaceutycznym, to aby otrzymać wynagrodzenie musi podpisać tzw. „klauzulę lojalności”, czyli zobowiązanie, że nigdy nie będzie się wypowiadać negatywnie o produktach koncernu od którego otrzymuje pieniądze nawet wówczas, jak już przestanie być wynagradzany przez ten koncern i nawet wówczas, gdy okaże się, że produkt, który reklamuje jest zły. I to jest właśnie kupowanie sumienia lekarzy, w takiej sytuacji nawet ci którym się wydaje, że są obiektywni tak naprawdę mówią to, co sobie życzy firma ich opłacająca.

Szanowni Państwo w Polsce 80%-90% /mogę się nieznacznie mylić/ profesorów, doktorów i ludzi, którzy mają jakikolwiek wpływ na sprzedaż szczepionek było lub nadal jest sowicie wynagradzanych przez producenta szczepionek HPV. Proszę zauważyć, w rekomendacjach Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego /PTG/ z 2009 roku /zobacz ostatnia strona/ z 11 profesorów podpisanych pod tym dokumentem 9 było związanych z producentami szczepionek /MSD i GSK/ jako wykładowcy i koordynatorzy badań w tych firmach. Z kolei w takim samym dokumencie z 2011 roku /zobacz ostatnia strona/ z 13 profesorów podpisanych pod tym dokumentem 12 było związanych z producentami szczepionek /MSD i GSK/ jako wykładowcy i koordynatorzy badań w tych firmach. Podobnie było z nieistniejącym już /formalnie?/ Polskim Towarzystwem Profilaktyki Zakażeń HPV, którego prezesi przez wiele lat byli związani finansowo z producentem szczepionki.I pieniądze jakie otrzymywali lub nadal otrzymują, to nie są drobne “na waciki” za te wszystkie lata “służby”, to są sumy z sześcioma zerami na końcu. Niestety, tych ludzi jest zdecydowana większość i to oni stanowią prawo medyczne i zwyczaje zdrowotne w naszym kraju.

Powiecie Państwo, że zmyślam, to zapoznajcie się z treścią artykułu z 2009 roku “Miliard w szczepionce”. Można tam przeczytać między innymi:

“W Ameryce zarzuty wobec szczepionki i jej producenta podnosiły m.in. dzienniki „The New York Times”, „The Wall Street Journal”, telewizje CNN, CBS i NBC. W polskich mediach jest inaczej. Na przykład w „Dzienniku” z 18 marca 2009 r. prof. Marek Sikorski mówi tak: „W Unii Europejskiej na raka zapadają tylko trzy na 100 tys. kobiet, u nas – nadal 16 na 100 tys. (…) Tylko szczepienia mogą pomóc”. Przedstawiony jest jako „ginekolog z Akademii Świętokrzyskiej”, tymczasem jest on także wiceprezesem Polskiego Towarzystwa Profilaktyki Zakażeń HPV (PTPZHPV), które na swojej stronie internetowej informuje, że jego „partnerem” jest firma MSD Polska, czyli polska filia Mercka, producenta silgardu (firma ta ma na swojej stronie internetowej link do strony towarzystwa). Na pytanie „Wprost”, co oznacza takie „partnerstwo”, rzecznik MSD Polska Karol Poznański wyjaśnia, że firma przekazuje pieniądze na przykład na kongresy organizowane przez towarzystwo oraz finansuje wydawany przez nie biuletyn „Monitor HPV”. Ustaliliśmy też, że prezes PTPZHPV prof. Sławomir Majewski 16-17 maja 2008 r. wygłosił w Poznaniu na konferencji „Profilaktyka pierwotna i wtórna – diagnostyka i leczenie raka szyjki macicy” wykład na temat silgardu, sponsorowany przez MSD Polska. Firma odmówiła ujawnienia kwoty honorarium, ale w USA koncern płacił lekarzom po 4500 USD za 50-minutowe wykłady na temat szczepionki (rekordziści zarobili w ten sposób kilkaset tysięcy dolarów). Daje do myślenia, że towarzystwo powstało w październiku 2005 r., a więc zaledwie kilka miesięcy przed dopuszczeniem Silgardu do sprzedaży.”

Jak Państwo myślicie, czy Polscy lekarze są gorsi, czy im mniej płaci się za takie usługi?

Ale powiecie Państwo, że przecież cały świat zachwyca się tą szczepionką, tak wiele osób ją poleca a tak mało krytykuje. W takim razie wytłumaczę teraz Państwu dlaczego tak jest, jak można było przekupić „cały świat”. Można było, to było bardzo proste i moim zdaniem MSD tego dokonał. Zacznijmy od tego, że szczepionka jest bardzo droga a zyski z jej sprzedaży to miliardy dolarów w zasadzie ze studni bez dna, bowiem co roku jest kolejna, milionowa grupa nastolatek, które będą szczepione oraz duży procent pozostałych osób, które w końcu da się przekonać do tego dobrodziejstwa. Jak Państwo przypominacie sobie rekomendacje PTG oraz PTPZHPV, to ponad 90% profesorów tych towarzystw propagujących szczepionki było opłacanych przez MSD i GSK. Daje to kilkanaście, powiedzmy około 20 osób, które mają bezpośredni wpływ na resztę środowiska medycznego i wielu pacjentów w naszym kraju i których koncern MSD pozyskał do propagowania szczepionki anty HPV. Wykonajmy w skali globalnej przybliżone obliczenia, bo nie chodzi tutaj o dokładne sumy, ile o przedstawienie mechanizmu samego procederu. Pomnóżmy te, powiedzmy 20 osób przez 80 krajów świata w których prowadzone miały być i są prowadzone szczepienia, to daje około 1600 osób, którym trzeba było “dać w łapę”, aby cały świat się zaczął szczepić. Dajmy na to, że każda z tych osób otrzymała 10 tysięcy dolarów miesięcznie to, dla koncernu jest to wydatek około 200 milionów dolarów rocznie. Przyjmując, że na świecie przez 12 lat zaszczepiło się około 100 milionów osób, to daje 8,3 miliona osób rocznie. Jeżeli te 8,3 miliona zapłaci ok. 300 dolarów za szczepionkę, obecnie jest około 260 dolarów ale przez wiele lat była o 1/3 wyższa, to daje ogólny zysk ponad 2,5 miliarda dolarów rocznie. Jeżeli połowa tej kwoty trafi do producenta, to jakim procentem będzie te 200 milionów dolarów rocznie przeznaczonym na łapówki? A przecież w tym samym artykule “Miliard w szczepionce” możemy przeczytać, że:

“Merrill Goozner, były szef działu ekonomicznego „The Chicago Tribune”, w książce „Pigułka za 800 milionów dolarów” wskazuje, że największe amerykańskie koncerny farmaceutyczne na badania przeznaczają 14,1 proc. przychodów, a na reklamę – 30,8 proc. Przy tak wysokiej marży na Silgardzie Merck /dzisiaj MSD/ ma mnóstwo pieniędzy na promocję leku. I robi wszystko, by zdobyć rynek, zanim pojawi się poważna konkurencja”.

30% z około 1,2 miliarda dolarów zysku, to 400 milionów dolarów tak więc, po opłaceniu tych wszystkich lekarzy ile jeszcze pozostaje firmie na tzw. marketing? Ile jeszcze osób może “pozyskać” w ten sam sposób? Obliczcie sobie sami.

I w taki właśnie sposób koncern najpierw przygotował sobie grunt, a potem błyskawicznie /czy uczciwie to kolejne pytanie?/ wprowadził szczepionkę do obrotu na całym świecie. Wystarczyło opłacić niewielkie grono osób w każdym kraju, aby cały świat zrobić “w ciula”. Powiecie Państwo, że to bujda, że nie da się wszystkich zrobić w konia. To prawda, aby cały świat zrobić w ciula, to przede wszystkim cały świat musi chcieć dać się w tego ciula zrobić. Przeczytajcie zatem następującą, aktualną informację – Elizabeth Holmes – kobieta, która oszukała cały świat.

Jak to możliwe, że jeden człowiek, a nawet wstyd powiedzieć kobieta dokonała największej mistyfikacji w historii Doliny Krzemowej ?

“Jej biotechnologiczny start-up Theranos badający próbki krwi, w pewnym momencie wart 10 miliardów dolarów, oszukał najwytrawniejszych giełdowych inwestorów. Trudno zrozumieć, jak to możliwe, że inwestorzy, którzy wywindowali wycenę opartej na kłamstwie spółki aż do 10 miliardów dolarów nie sprawdzili jej know-how. Dlaczego biznes odpowiednio wcześniej nie wyciągnął wniosków z tylu wskazówek, jakie otrzymał? Ale te same pytania Wall Street zadawało sobie już po aferze Madoffa. I nie ma na nie wyczerpującej odpowiedzi.”

Przynajmniej częściową odpowiedź na to pytanie można znaleźć w jednym z internetowych komentarzy do mojej “Kantyczki”, cytuję w oryginale:

“Panie Doktorze,proszę bardziej merytorycznie,zamiast poetycznie, bo ludziom się nie chce nagłówków odczytywać do końca a Pan tu jedzie esejem. Proszę napisać w formie dostępnej,zwięźle i na temat,wtedy będzie łatwiej rozpowszechnic… troche cyrkowy ten opis aktualnie. Ale jak najbardziej popieram”.

Z całym szacunkiem, komentarz ten dokładnie charakteryzuje dzisiejszą postawę większości, jak widać z powyższej cytowanego artykułu nie tylko młodego pokolenia. To właśnie dlatego, że nikomu się nie chciało…., nie chciało się przeczytać do końca, zastanowić się i sprawdzić wiarygodności tego przedsięwzięcia, dlatego Pani Elizabeth Holmes zadrwiła sobie ze wszystkich i w sposób nieuczciwy wyłudziła miliardy dolarów. Bo ładnie wyglądało, bo “nagłówek” był atrakcyjny, bo sprawiało wrażenie prawdziwości, bo zapewne wiele osób, które na tym również zarabiały milczało.

I dokładnie to samo dzieje się w przypadku tej szczepionki, większości z Was nie chce się sprawdzić wiarygodności tych wszystkich fantastycznych informacji o szczepionce anty HPV. Kupujecie je “w ciemno”, bo jest ich większość, bo sprawiają wrażenie autentyczności, bo są nierzadko przekazywane przez ludzi nauki, bo mają charakter publikacji naukowych, a przecież niemożliwe, żeby “świat nauki” kłamał, bo Wam się nie chce sprawdzić, bo Wam po prostu tak wygodnie.

A przecież Pani Holmes była sama, miała tylko pomysł i tupet, a koncern farmaceutyczny ma wielotysięczna armię pracowników i miliony dolarów w kieszeni.

Oto kolejny cytat z artykułu o Pani Holmes:

“Zakładając, że od początku ukartowała całą historię i świadomie kłamała, wiedziała, że ma przed sobą przynajmniej kilka lat na „rozwijanie technologii”, kiedy unikanie odpowiedzi na szczegółowe pytania i zasłanianie się ochroną własnej innowacyjności tajemnicą przedsiębiorstwa zapewni jej spokojny czas na poszukiwanie inwestorów. I tak się stało. W ciągu następnej dekady jej firma obrosła w setki pracowników i legendę, do jej rady nadzorczej dołączyli m.in. George Shultz, były sekretarz pracy, skarbu i stanu rządu USA, gen. James Mattis, sekretarz obrony USA czy Henry Kissinger.”

Zakładając, że producent szczepionki od początku ukartował całą historię i świadomie kłamie, to zarówno ten producent, jak i opłacani przez niego propagatorzy są w o wiele lepszej sytuacji niż była Pani Holmes. Oni mają nie kilka, lecz kilkadziesiąt lat na unikanie odpowiedzi na szczegółowe pytania i zasłanianie się badaniami naukowymi, a zarazem spokojny czas na próbę opracowania lepszej technologicznie szczepionki. A jeżeli się nie uda i w końcu nie będzie można ukryć prawdy, to co wtedy?

Ano to, zobaczycie wszyscy “gest Kozakiewicza” – oto cytat z artykułu “Miliard w szczepionce” z 2009 roku:

“Nie ma gwarancji, że szczepionka przeciwko wirusowi HPV powodującemu raka szyjki macicy jest tak skuteczna, jak twierdzą koncerny farmaceutyczne. “Jeżeli za 30 lat się okaże, że się pomyliły, to nikt nie zwróci podatnikom dziesiątków miliardów złotych” – Marek Twardowski Wiceminister Zdrowia.

W tym miejscu kolejna dedykacja tym razem szczególnie dla tych, którym się nie chce. Spróbujcie przystanąć, posłuchać i zrozumieć tekst piosenki Jacka Kaczmarskiego pt. “Poczekalnia”. Bo jeżeli dalej będziecie ślepo wierzyć w “megafony”, to któregoś dnia faktycznie zostaniecie na peronie z którego nie zabierze Was już żaden pociąg…

A proszę mi wierzyć, że nie trzeba doktoratu, czy też jakichś specjalnych uzdolnień, aby sprawdzić wiarygodność większości z tych medialnych informacji. Państwo moglibyście to wszystko bardzo szybko mieć, gdyby tylko Państwu choć trochę chciało się chcieć. W kolejnej części mojego felietonu spróbuję pokazać Wam prawdziwe oblicze tej “nauki” w którą wielu z Was tak święcie wierzy. Przejrzymy wspólnie z tymi, którzy jeszcze tutaj zostaną te doniesienia internetowe, telewizyjne, przyjrzymy się ich autorom, przeanalizujemy publikacje naukowe na które się powołują. Pokażę Wam Szanowni Czytelnicy jak wiele z nich jest mało wiarygodnych lub kompletnie niewiarygodnych. Pokażę Wam manipulacje i nieprawdziwe informacje, którymi Was mamią państwowe instytucje zdrowotne. Odniosę się też do kwestii bezpieczeństwa szczepionki anty HPV.

W tym miejscu przedstawię  Państwu tylko jeden ale jakże wymowny przykład, tego co napisałem powyżej. Oto artykuł z 2018 roku w portalu Puls Medycyny pt.  Czy szczepienie HPV powinny być powszechne?  Możemy tam przeczytać między innymi:

“Wysoka skuteczność szczepionki przeciw wirusowi HPV. Prace badaczy potwierdziły działanie ochronne szczepionki przeciw HPV oraz obaliły twierdzenia o jej negatywnym wpływie na zdrowie. Analizę sporządziło Cochrane Group – globalna sieć badaczy, pracowników służby zdrowia, pacjentów i osób związanych z sektorem medycznym zajmująca się gromadzeniem danych z obszaru medycyny.”

Szanowni Państwo sprawdzenie wiarygodności tej informacji zajęło mi mniej niż 60 sekund.  W pierwszej kolejności kliknąłem Cochrane Group w tym artykule i przeniesiono mnie na stronę “Szczepionka HPV bezpieczna i skuteczna”, gdzie otrzymałem informację, że:

“Analizę sporządziło Cochrane Group. Jest to globalna sieć badaczy, pracowników służby zdrowia, pacjentów i osób związanych z sektorem medycznym zajmująca się gromadzeniem danych z obszaru medycyny. Wśród badanych kobiet i dziewcząt – ponad 73 tysiące – poważne skutki uboczne zostały stwierdzone jedynie u bardzo niewielkiej grupy. Czy przekona to tych rodziców, którzy nadal obawiają się poddać swoje nastoletnie córki szczepieniu?” Cochrane Group nie jest pierwszą instytucją broniącą szczepionki przeciw HPV. Wcześniej stanowisko w tej sprawie zajęła Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i Europejska Agencja Leków (EMA) – obie potwierdzając jej skuteczność i bezpieczeństwo. Cochrane Group zastrzega jednak, że ewentualne groźne skutki uboczne, jeśli takie istnieją, należy stale monitorować, a by wykluczyć je całkowicie potrzeba więcej danych.”

Wpisałem więc w wyszukiwarce Google frazę – Cochrane Group HPV vaccine i jako pierwszy w wyszukiwarce /zobacz/ pojawił się artykuł w BMJ Journals pt. “The Cochrane HPV vaccine review was incomplete and ignored important evidence of bias” co w luźnym tłumaczeniu brzmi tak:  Raport o szczepionce przeciwko HPV sporządzony przez Cochrane był niekompletny i stronniczyzobacz ten dokument. Możecie sobie Państwo sami przetłumaczyć treść tego dokumentu, który jasno opisuje jak Cochrane Group po prostu sfałszowała ten raport o szczepionce. Na stronie wyszukiwarki Google, którą Państwu przedstawiłem są i inne artykułu na temat tego jak się wydaje oszustwa dokonanego przez Nordic Cochrane Centre.  Bez względu jednak na to, w jakim stopniu te badania Cochrane Centre były wypatrzone, to po pierwsze; śmierdzi korupcją na kilometr, a po drugie zachodzi jedno, proste pytanie; czy autorzy artykułu “Czy szczepienie HPV powinny być powszechne?” w portalu Puls Medycyny i lekarz ginekolog firmujący swoim nazwiskiem ten artykuł nie wiedzieli, czy nie chcieli wiedzieć na jak bardzo kontrowersyjny materiał się powołują ? Czy może liczyli, że nikt nie sprawdzi ich źródeł? Powiedzcie Państwo sami, czy to nie budzi podejrzeń o czystość działania portalu i autorów tego artykułu? Czy nie budzi podejrzeń, że artykuł ten i jego autorzy byli lub są sponsorowani przez producenta szczepionki?

W kolejnej części tego artykułu autorzy informują nas, że cytuję:

“2 października 2018 r. w czasopiśmie “The Lancet Public Health” opublikowano wyniki badania, z którego wynika, że Australia może być pierwszym krajem, który dzięki prowadzonym od ponad 10 lat powszechnym szczepieniom przeciw wirusowi HPV oraz badaniom przesiewowym może w znacznym stopniu zlikwidować zachorowania na raka szyjki macicy.”

Czy autorzy tej informacji, nie wiedzieli, czy nie chcieli wiedzieć, że od czasu wprowadzenia szczepionki anty HPV w tym kraju, ilość zachorowań na raka szyjki macicy nieznacznie ale jednak wzrosła?  zobacz Czy może liczyli, że nikt nie sprawdzi ich źródeł? Powiedzcie Państwo sami, czy to nie budzi podejrzeń o czystość działania portalu i autorów tego artykułu? Czy nie budzi podejrzeń, że artykuł ten i jego autorzy byli lub są sponsorowani przez producenta szczepionki? Czy w kontekście tych wszystkich informacji ten artykuł może być da kogoś wiarygodny? A przecież na pierwszy rzut oka wyglądał tak ładnie, naukowo. Tak, czy inaczej każdy z Was mógł samodzielnie to sprawdzić i to jak widzicie w bardzo krótkim czasie.

Szanowni Państwo, mój Ojciec był wspaniałym lekarzem i uczciwym człowiekiem, dla którego jedynym celem zawsze było dobro pacjenta i tylko pacjenta. Myślał także o wszystkich współpracownikach, tylko nie o tych najbliższych. Miał coś w rodzaju fobii, aby mu nie zarzucić, że foruje członków rodziny – “C’est la Vie”. Na koniec “porozdawał” innym tytuły i stanowiska oraz ustanowił swoim następcą człowieka, o którym dzisiaj nie napiszę źle bo już nie mógłby się bronić. Mówiłem mu wtedy; widzisz Tato, jeżeli zostawiasz mnie w takiej sytuacji, to jest koniec mojej kariery zawodowej.

Mój Tato odpowiadał wówczas słowami piosenki /trzeba Państwu wiedzieć, że dzieciństwo mojego Ojca, to była jedna para butów do kościoła w niedzielę, a potem wojna i obóz koncentracyjny w wieku 16 lat/:

“Ty, to masz szczęście,

że w tym momencie

żyć ci przyszło, w kraju nad Wisłą…

Ty, to masz szczęście…

Twój kraj szczęśliwy, piękny, prawdziwy,

Ludzie uczynni, w sercach niewinni…

Ty, to masz szczęście…”

Wkrótce okazało się, jak bardzo się mylił, szybko musiałem uciekać od tych uczynnych i niewinnych ludzi. Mówiłem mu potem czasami; widzisz Tato, dopóki żyjesz pewnie nie będzie im wypadało mnie kopać, ale jak odejdziesz z pewnością to zrobią. Nic już nie mówił, umarł 20 grudnia a 24 stycznia Pani dentystka wyprowadziła pierwszego kopniaka…Pozostało mi tylko zanucić:

“Ja to mam szczęście,

że w tym momencie

żyć mi przyszło, w kraju nad Wisłą…

Ja, to mam szczęście…

Ludzie uczynni, w sercach niewinni…

Ja to mam szczęście…”

Posłuchajcie proszę: “Tango na głos, orkiestrę i jeszcze jeden głos” autor tekstu i kompozytor; Grzegorz Tomczak, wykonanie; Aneta Todorczuk-Perchuć

Odpoczywaj w spokoju Tato, ja się tak łatwo nie dam… oddam z nawiązką…

Kraków 5 maja 2019                                                 jeszcze 🙂 dr med.  Jacek Grzegorz Madej