CENTRUM

diagnostyczno-terapeutyczne

szyjki macicy, pochwy i sromu

Dr n.med.Jacek Grzegorz Madej

specjalista chorób kobiecych i położnictwa

Kraków ul. Twardowskiego 37 

Przyjęcia

Wtorek 12:00 - 19:00

Piątek 12:00 - 19:00

wizyty w innym terminie po uzgodnieniu

Rejestracja

Pon - Pt  12:00 - 20:00

Tel. 501 762 786

wizyty tylko po rejestracji telefonicznej
nie ma możliwości kontaktu przez SMS

Gardasil 9 - czyli 9 lat diabli wzięli.

Jako lekarz ginekolog zajmuję się z zamiłowania kolposkopią /dzisiaj to głupie ale w kontekście tego artykułu trafne sformułowanie/, a co za tym idzie zapobieganiem, wykrywaniem i leczeniem raka szyjki macicy od ponad 30 lat. Dlatego też, mam moralne prawo wypowiadać się publicznie na ten temat. Mam również moralne prawo odnosić się krytycznie do do sytuacji panującej w Polsce jak również działań podejmowanych w tej materii przez „władze” i "organizacje ginekologiczne" w kraju. W tym miejscu nadmienić muszę, że nie jestem przeciwnikiem szczepionek jako takich i nie wykluczam, że szczepienie w wielu przypadkach może być korzystne a nawet konieczne. Ostateczną ocenę i decyzję co do ich stosowania pozostawiam jednak specjalistom z tej dziedziny, której dana szczepionka dotyczy. Jestem natomiast zdecydowanym przeciwnikiem proponowanych w obecnej formie szczepionek przeciw wirusom HPV: Silgard/Gardasil, Gardasil 9 i Cervarix. W oparciu o moje własne kilkudziesięcioletnie doświadczenie zawodowe, doświadczenie mojego Ojca, Profesora Jana Madeja, który całe życie zawodowe poświęcił na walkę z rakiem szyjki macicy oraz doświadczenia innych, obiektywnych podkreślam obiektywnych obserwatorów i komentatorów tego problemu oświadczam, że nie mam żadnych wątpliwości i stawiam dolary przeciwko orzechom, że szczepionka ta w dotychczasowej formie, to jak na razie najdelikatniej mówiąc, największa "ściema" w historii medycyny XXI wieku, którą cały medyczny świat w sposób wyjątkowo naiwny zaakceptował, a może inaczej? Może chciał zaakceptować ? Z pewnością, na razie największa, bowiem cały świat nie tylko medyczny zmierza w bardzo złym kierunku i można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że będą jeszcze większe.

 
Można tego co piszę nie czytać, można przeczytać i się z tym nie zgodzić ale nie można zarzucać mi, że nie znam tematu, który poruszam. Nie można udawać, że takich głosów jak mój nie ma, nie można również obrażać tych, którzy mają negatywne zdanie o szczepionkach przeciwko HPV tylko dlatego, że mają inne zdanie niż większość autorytetów ginekologicznych i różnego rodzaju „ekspertów” w tym kraju. Ludzi z których znakomita większość za głoszenie „swoich” proszczepionkowych poglądów otrzymywała lub nadal otrzymuje ogromne korzyści majątkowe o czym sami informują. W żadnym wypadku nie zarzucam nikomu jakichkolwiek, niewłaściwych zachowań w tym względzie, wynagradzanie przez koncerny farmaceutyczne lekarzy, którzy promują ich wyroby jest w Polsce i na świecie ogólnie przyjęte i zgodne z prawem, jednakże w mojej opinii nie można nazwać takiego eksperta, który w zależności od tego co powie otrzyma lub nie różnego rodzaju gratyfikacje majątkowe, obiektywnym badaczem i obserwatorem, nawet gdyby rzeczywiście tak było.

Natomiast  tym, zwykle medialnym "ekspertom", którzy nie mając już żadnych argumentów za szczepieniem zaczynają obrażać tych, którzy mają wątpliwości i nie chcą poddać się szczepieniom na razie odpowiem tak: kto w rzeczywistości jest naiwnym głupcem okaże się mam nadzieję już niedługo a na marginesie dodam, że czasami lepiej być głupcem niż właścicielem trzydziestu srebrników.

Przedstawiam własne poglądy na temat szczepień przeciwko HPV, ponieważ jestem to winien moim pacjentkom i wszystkim pacjentkom. Piszę to wszystko, bo zawsze byłem i jestem wierny przysiędze „Primum non nocere”, którą każdy lekarz ślubował, a o której w moim przekonaniu niektórzy zdają się dzisiaj zapominać. Przy czym podkreślić muszę, że żadnej z pacjentek nigdy nie narzucałem zaniechania szczepienia przeciw HPV. Każdą z nich informowałem i nadal informuję, że nie jestem zwolennikiem szczepienia w tej formie jaką się obecnie proponuje, że nigdy nie zaszczepiłem i nie zaszczepię żadnej kobiety bo uważam, że ma racjonalnych przesłanek do takiego działania i w zdecydowanej większości przypadków może to przynieść więcej szkód niż korzyści, a nawet doprowadzić do ludzkiej tragedii. Jednakże zawsze podkreślałem i nadal podkreślam, że moja postawa w tym względzie należy do zdecydowanych wyjątków w tym kraju i każda kobieta zanim podejmie ostateczną decyzję może, a nawet powinna się zapoznać również z opiniami propagatorów szczepienia. Dopiero w oparciu o wszystkie te dane i fakty, zarówno korzystne jak również niekorzystne dla szczepionek może podjąć w swoim odczuciu słuszną decyzję, czy szczepić siebie i swoje dzieci. I to jest moim zdaniem uczciwe postępowanie wobec pacjenta postępowanie, na które szanownych propagatorów szczepionki niestety nie stać.

Dla każdego myślącego ginekologa, wprowadzenie szczepionki Silgard /Gardasil/ i niedawno Gardasil 9 musiało i musi nadal budzić poważne wątpliwości i refleksje, czy aby słusznie, czy aby nie za wcześnie, czy jest to w pełni uzasadnione ? Czy na pewno jest to bezpieczne ?

Nie będę się bawił w dokładną analizę tego specyfiku w oparciu o przedstawioną publicznie charakterystykę produktu bowiem jest ona napisana językiem niezrozumiałym dla przeciętnego, potencjalnego odbiorcy szczepionki i tłumaczenie wszystkich zawiłości też byłoby dla niego w dużym stopniu niezrozumiałe i nie oto w tym opracowaniu chodzi. Poruszę tylko kilka zrozumiałych dla każdego czytelnika wątków z tego zakresu oraz przedstawię pewne dane i fakty świadczące przeciwko tej szczepionce zaistniałe już po jej wprowadzeniu do masowego użytku.  W tym miejscu mogę tyko nadmienić, że włos się jeży na głowie na jakiej podstawie ten specyfik został dopuszczony do powszechnego użytku. Śledząc ogólnie dostępną charakterystykę produktu nie sposób nie zauważyć, że skuteczność tego specyfiku była wybiórczo badana przez okres od 6-ciu  miesięcy do 4 lat, średnio 3,5 roku. W niektórych grupach wiekowych w ogóle nie była badana założono tylko, że skoro zwiększa ona poziom przeciwciał, to na pewno będzie skuteczna! Dodatkowym paradoksem jest fakt, że do dzisiaj nie jest znany poziom przeciwciał, który miałby czynić szczepionkę skuteczną. Ponadto jak wynika z tabeli zamieszczonej poniżej, niektóre z obserwowanych kobiet /nie wiadomo ile/ miały tylko jedną wizytę kontrolną po szczepieniu !!! Prosze zwrócić uwagę na pierwszy wers legendy opatrzony gwiazdką w tabeli zamieszczonej poniżej. Wynika z tego, że jakaś część badanych kobiet była tylko na 1 wizycie kontrolnej po szczepieniu. Proszę pomysleć, zaszczepiono kobietę, po 7 miesiącach zbadano i stwierdzono, że skoro jeszcze nie ma raka szyjki macicy, to na pewno już nigdy nie będzie go miała - czytaj szczepionka jest skuteczna. No to niech mnie ktoś uszczypnie bo albo śnię, albo ktoś próbuje ze mnie i ze wszystkich zrobić wała. Przecież to kpina a nie rzetelna obserwacja. Do tych wątków jeszcze wrócimy.

Postaram się natomiast przedstawić Państwu logiczny, zrozumiały dla przeciętnego zjadacza chleba ciąg zdarzeń świadczący o tym, jak bardzo starano i nadal stara się stworzyć przyjazną atmosferę wokół tej szczepionki i za wszelką cenę zmusić wszystkich do jej zastosowania wbrew oczywistym, racjonalnym faktom przeciw i jak powoli zaczyna się era „raczkowania”, czyli stopniowego wycofywania się z tych proroczych przepowiedni.

Jak wszyscy pamiętamy w 2007 roku z wielka pompą wprowadzano na rynek tą szczepionkę zwaną hucznie w tamtych czasach "szczepionką przeciwko rakowi szyjki macicy". Były „wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy”, w błysku fleszy i blasku kamer grupa ekspertów dumnie wieńczyła rychły koniec raka szyjki macicy. Powstało nawet w tamtym czasie Polskie Towarzystwo Profilaktyki Zakażeń HPV - www.hpv.pl - dzisiaj już nie istnieje. Gwarantowano, podkreślam gwarantowano i oczywiście ponownie pytam na jakiej podstawie, że Szczepionka Gardasil, w Polsce pod nazwą Silgard, zredukuje występowanie raka szyjki macicy w przeciągu 15 lat o 70%. zobacz

Mamy rok 2018 a więc mija 12 lat a raków szyjki macicy ile było tyle jest. Czy w przeciągu kolejnych 3 lat tak drastycznie spadnie ich ilość jak przepowiadano, nie ma mowy ale o tym w dalszej części artykułu.

Przy okazji wprowadzania szczepionki Silgard  /Gardasil/ w 2007 roku, przedstawiono wyniki badań nad tą szczepionką, które miały dowodzić jej skuteczności i uzasadniać jej wprowadzenie na rynek. Badana ona była przez wybrane, wybitne autorytety ginekologiczne na całym świecie, również w Polsce. Odkrycia jakich dokonano przy okazji testowania szczepionki były co najmniej zaskakujące, a można śmiało rzec, że szokujące. Dokonano wtedy przełomowego odkrycia co najmniej na miarę teorii Mikołaja Kopernika. Przecież proces rozwoju raka szyjki macicy był i jest jednym z najlepiej poznanych ze wszystkich nowotworów. Dotychczas ponad wszelką wątpliwość było wiadomo, że rak szyjki macicy rozwija się kilkadziesiąt, a wg niektórych autorów przynajmniej kilkanaście lat. Tymczasem badacze szczepionki dowiedli na podstawie wyników swoich niecałych 4 letnich obserwacji, że rak szyjki macicy bez szczepienia w istotnym procencie może rozwinąć się w przeciągu 3,5-4 lat, ba w materiałach propagujących szczepionkę można było przeczytać, że rak szyjki macicy może się pojawić nawet w przeciągu 2 lat - patrz tabela poniżej – 53 przypadki CIN2-CIN 3 z tego 29 przypadków CIN 3 i 6 przypadków przedinwazyjnego raka gruczołowego AIS. Powiem wprost, przecież to kpina z rzeczywistości.

Szanowni Państwo, jeżeli proces rozwoju raka szyjki macicy dokonywał by się w tempie przedstawionym przez badaczy szczepionki, to roczna ilość zachorowań musiała by co najmniej kilkunastokrotnie przekroczyć dawne i obecne dane statystyczne,  to musiałaby być wręcz epidemia raka szyjki macicy na świecie.

Prześledźmy wspólnie dane opublikowane przez badaczy szczepionki. Są to wyniki zbiorcze z "całego świata" mające odzwierciedlać rzeczywistą zachorowalność na raka szyjki macicy w światowej populacji kobiet, a więc również w populacji polskich kobiet w wieku 16-26 lat, które zostaną lub nie zostaną zaszczepione Gardasilem /Silgardem/. To na podstawie tych danych, które to miały być niepodważalnym dowodem na skuteczność szczepionki, wprowadzono ją na całym świecie. Wykładnikiem raka w tym badaniu były zmiany CIN2 oraz CIN 3.

Przez okres średnio 3,5 roku poddali obserwacji grupę 8493 kobiet w wieku 16-26 lat, którym podano szczepionkę oraz grupę 8464 kobiet w wieku 16-26 lat, którym nie podano szczepionki, tylko placebo i które stanowiły grupę kontrolną dla zaszczepionych kobiet. Wszystkie te kobiety były HPV DNA negatywne przed badaniem, czyli nie miały w organiźmie wirusa HPV. Przez ten czas badacze szczepionki zaobserwowali w grupie nieszczepionych kobiet rozwój 7 przypadków /ok.0.1%/ przedinwazyjnego raka gruczołowego /AIS/, 64 przypadków /ok.0,8%/ dysplazji dużego stopnia i raka przedinwazyjnego  /CIN 3/ oraz 41 przypadków /ok.0,5 %/ dysplazji średniego stopnia /CIN 2/. Wszystko to spowodowane tylko typami 16 i 18 wirusa HPV.     

                                                      

Źródło:Tabela z ogólnodostępnej dla każdego charaterystyki produktu leczniczego Silgard. zobacz cały dokument

Wynika z tego badania, że przez okres 3,5 roku u 112 z 8464 niezaszczepionych kobiet w wieku 16-26 lat, czyli u ok. 1,5 % z nich rozwnął sie rak szyjki macicy, ba w przeciągu 2 lat prawie połowa tych raków. Jeżeli dane te mają odzwierciedlać rzeczywistą zachorowalność na raka szyjki macicy w światowej populacji kobiet w tej grupie wiekowej, to łatwo policzyć, że liczba kobiet w wieku 16-26 lat na świecie w latach 2002-2007, a więc w latach testowania i wprowadzania szczepionki wahała się w granicach 480 milionów, a 1,5% z nich daje liczbę ponad 7 milionów kobiet. A więc, według modelu przedstawionego przez badaczy szczepionki tyle kobiet na świecie w wieku 16-26 lat zachorowałoby na raka szyjki macicy w przeciągu 3,5 roku, gdyby nie zostały zaszczepione. Rocznie to daje tylko w tej grupie wiekowej około 2 milonów zachorowań i to tylko z powodu typów 16 i 18 wirusa HPV.

A przecież typy wirusa 16 i 18 odpowiadają  "tylko" za 70% wszystkich raków szyjki macicy. Tak więc, więc dodając te brakujące 30% raków spowodowanych pozostałymi, onkogennymi typami wirusa HPV w grupie wiekowej16-26 lat, to ilość nowych zachorowań na raka szyjki macicy w tej grupie wiekowej na świecie wyniosła by ponad 2,5 miliona nowych przypadków raka szyjki macicy rocznie.

Puśćmy wodze fantazji i poprowadźmy naszą analizę dalej. Grupa wiekowa 16-26 lat obserwowana przez badaczy szczepionki, to przecież grupa, w której zachorowalność na raka szyjki macicy jest najmniejsza. Jak wiemy ponad wszelką wątpliwość największa ilość zachorowań na raka szyjki macicy występuje w przedziale wiekowym 40-65 lat.

Oto tabele Krajowego Rejestru Nowotworów /KRN/przedstawiające ilość nowych, rocznych zachorowań na raka szyjki macicy w grupie wiekowej 15-29 lat oraz grupie wiekowej 40-64 lata, a więc w grupach o najmniejszym i największym współczynniku zapadalności na raka szyjki macicy w latach 2003 - 2006 a więc w okresie testowania i wprowadzania szczepionki. Według KRN liczba nowych zachorowań w grupie 40-64 lat wahała się w granicach 2147-2173 przypadków rocznie, a więc około 40 krotnie więcej niż w grupie 15-29 lat, gdzie było od 42-59 przypadków rocznie.

Na całym świecie są podobne proporcje raków szyjki macicy w tych grupach wiekowych. W takim razie w grupie wiekowej 40-65 liczba raków szyjki macicy na świecie powinna być 30-40 krotnie większa niż w grupie 16-26 lat, czyli co najmniej 70 milionów rocznie.

A w tej statystyce brakuje jeszcze danych dotyczących grupy wiekowej 27-39 lat. To pomyślcie Państwo ile musiało by być raków w całej światowej populacji kobiet, spowodowanych wszystkimi typami wirusa HPV gdyby rak szyjki macicy rozwijał się w tempie przedstawionym przez badaczy szczepionki? Policzcie sobie Państwo sami.

Tymczasem roczna ilość zachorowań na raka szyji macicy na świecie w latach 2003-2015, we wszystkich grupach wiekowych, spowodowana wszystkimi typami wirusa HPV oraz innymi czynnikami, to "tylko" nieco ponad 500 tysięcy przypadków.

Podobne wyliczenia można przeprowadzić na dowolnie wybranej populacji kobiet /kraj, kontynent/ i wszędzie wyniki będą podobne. Nawet w krajach Afryki i Ameryki Południowej, a więc w krajach, w których występuje 85% wszystkich raków szyjki macicy na świecie ilość zachorowań musiałaby być conajmniej kilkunastokrotnie większa według modelu zaprezentowanego przez badaczy szczepionki.

A więc, już wtedy zachodziło pytanie, jakim cudem badacze szczepionki uzyskali tak kuriozalne wyniki ?

Cudu nie było, po prostu w sposób niewłaściwy, by nie powiedzieć całkowicie niezrozumiały dobrano materiał badawczy i wyznaczono błędne kryteria oceny tego materiału. Przecież założenie, że rak szyjki macicy rozwija się 2-4 lat i na tej podstawie opieranie wniosków o skuteczności szczepionki jest co najmniej absurdalne. Oczywiście wielu ginekologów to akceptuje i nie widzi w tym nic dziwnego. Dzieje sie tak dlatego, że w swojej codziennej praktyce lakarskiej do wykrywania raka szyjki macicy i stanów go poprzedających stosują tylko badanie cytologiczne. Nic więc dziwnego, że co jakiś czas zgłasza się do  tych lekarzy pacjentka, która regularnie wykonuje cytologię i ostatnia sprzed pól czy też roku też była prawidlowa a tu nagle okazuje się, że jest u niej zaawansowany proces nowotworowy. I wielu z tych ginekologów święcie wierzy, że ten rak rzeczywiście tak błyskawicznie się rozwinął. Nic bardziej mylnego, ten rak był już od lat, tylko cytologia go nie wykrywała. Założenie, że wykładnikiem raka w tych badaniach będą stany  przednowotworowe CIN 2 i CIN 3, jest również błędne. Przecież ogólnie wiadomo, że optymistycznie dla badaczy szczepionki rzecz biorąc tylko kilka procent zmian o charakterze CIN 2 i klkanaście procent CIN 3 przejdzie w stadium raka, a czas na to potrzebny to co najmniej od kilku do kilkunstu lat. Pozostale ulegną samoistnej regresji lub pozostana w postaci niezmienionej. Oczywiście, z humanitarnego punktu widzenia nie można było czekać aż ktoś zachoruje na raka i nie udzielić mu pomocy tylko dlatego, żeby coś udowodnić. Ale usprawiedliwianie względami humanitarnymi, sposobu doboru kryteriów badania w postaci zmian CIN 2 i CIN 3 jako wykładników raka jest kompletnym nieporozumieniem. Takie badanie jest przecież bezwartościowe i w oparciu o takie kryteria w ogóle nie powinno być przeprowadzane. Wreszcie, zastosowanie cytologii jako jednej z podstawowych metod diagnostycznych w takich badaniach nie jest słuszne. Przecież, rzeczywista wartość diagnostyczna cytologii w wykrywaniu raka szyjki macicy i stanów go poprzedzających waha się w granicach 50 %, a więc jest jak rzut monetą. Te wszystkie kwestie rozwiniemy w dalszej części artykułu.

Ja nie mam najmniejszej wątpliwości, że badania kliniczne dotyczące skuteczności szczepionki zostały wypatrzone i nie mnie rozstrzygać, czy było to działanie niezamierzone czy celowe i dlaczego tak się stało.

Pojawia się jednak kolejne pytanie, jakim cudem tak absurdalne wyniki badań nikogo w świecie medycznym nawet nie zdziwiły, by nie powiedzieć, oburzyły ?

Oczywiście, w pierwszej chwili, czyli w momencie opublikowania tych danych w roku 2007 można było założyć, że wiedząc iż wirusy podlegają mutacji i mogą z upływem lat stawać się bardziej agresywne, badacze ci niejako przy okazji testowania szczepionki odkryli nowy, błyskawiczny mechanizm rozwoju raka szyjki macicy. Jednakże w takim przypadku wobec tej nowej, tak rewolucyjnej teorii powinny natychmiast ruszyć kolejne badania potwierdzające to przełomowe odkrycie a dotychczasowy model profilaktyki tego schorzenia w jak najszybszym czasie powinien zostać zrewidowany i zmieniony. Przecież tu chodziło i nadal chodzi o tysiące ludzkich istnień na całym świecie. Tymczasem ta rewolucyjna teoria na nikim w świecie medycznym nie zrobiła najmniejszego wrażenia. Nikt nie potraktował poważnie tego odkrycia tak, jakby wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę, że są to abstrakcyjne dane i nikt nie zamierzał tego sprawdzać, czy też udowadniać. Nadal w opracowaniach naukowych obowiązywał i obowiązuje model długoletniego rozwoju raka szyjki macicy, a statystyczna zachorowalność na raka szyjki macicy w kolejnych latach 2007-2015 /tabela/ dowodzi, że wyniki badaczy szczepionki były delikatnie mówiąc „z księżyca wzięte”.

A zatem jakim cudem ten produkt został zatwierdzony przez Amerykańską Agencje ds. żywności i leków i Europejską Agencję Leków? To bardzo proste, otóż …………. *

* w miejsca kropkowane każdy czytelnik może wstawić swoją wersję wydarzeń i założę się, że blisko 100% opinii będzie podobna.`                                            

Ale żeby było śmieszniej nikt jednak publicznie nie zakwestionował tych rewolucyjnych wyników badań w kontekście stosowania szczepionki Silgard /Gardasil/.  I tak oto na użytek szczepionki, czytaj producenta szczepionki, powstała teoria błyskawicznego rozwoju raka szyjki macicy. Rozpoczęła się mroczna era panowania tego specyfiku na całym świecie. Rozpoczęło się masowe krzywdzenie, przepraszam za przejęzyczenie szczepienie kobiet, mężczyzn i ich dzieci.

W 2009 roku a więc 2 lata po wprowadzeniu szczepionki zebrało się w Polsce szacowne grono profesorów i doktorów, wśród których byli również badacze szczepionki Silgard  /Gardasil/, aby opracować taktykę zapobiegania rozwojowi raka szyjki macicy w Polsce na najbliższe lata. Podobnie działo się w innych krajach na całym świecie, niekoniecznie w tym samym czasie. Jednak wszędzie, zarówno w Polsce jak i w innych krajach zgodnie przyjmowano złożenie, że aby zapobiec rozwojowi raka szyjki macicy wystarczy wykonywać badania cytologiczne co 3 lata, uzasadniając to powszechnie uznaną teorią, że jeżeli kobieta jest zdrowa, to rak szyjki macicy w tak krótkim czasie nie ma możliwość się pojawić !?

No to na Boga, czy wszyscy łącznie z badaczami szczepionki tak szybko zapomnieli, to co nie tak niedawno ogłosili światu, że rak szyjki macicy może się rozwinąć w przeciągu 2 do 4 lat.  Jeżeli faktycznie ten rak może rozwinąć się tak szybko, to wykonywanie cytologii co 3 lata skazuje na śmierć niemały procent kobiet. W takim razie nie był to program profilaktyki raka szyjki macicy, tylko program powolnej eksterminacji polskich kobiet. Oczywiście jest to ponury żart. Nikt z tego grona ekspertów nie zapomniał o wynikach "badaczy szczepionki" tylko nikt, łącznie z nim samymi nigdy nie brał tych rewelacji na poważnie.

Dochodziło i nadal dochodzi do paradoksalnych sytuacji. Zarówno lekarzom jak i szerokiej opinii publicznej zaczęto przedstawiać dwie, wzajemnie wykluczające się prawdy naukowe. Oto przed południem ten czy inny wybitny autorytet ginekologiczny na jakimś tam zjeździe, sympozjum, czy innym zwłaszcza publicznym wystąpieniu ostrzegał, że szczepionka Silgard /Gardasil/ jest jedyną szansą na uniknięcie raka szyjki macicy, bo ten może mieć piorunująco szybki rozwój, a po południu na innym podobnym spotkaniu zapewniał i wcale się nie czerwienił, że żaden nowotwór z pewnością nie rozwinie się w tak szybkim czasie, dlatego cytologię wystarczy wykonywać co 3 lata.

Równocześnie ruszyła niewyobrażalna wprost machina propagandowa szczepień przeciw wirusom HPV. Na wspomnianych już  zjazdach, sympozjach, kongresach i tym podobnych spotkaniach oraz w środkach "musowego przykazu" grupa sponsorowanych przez producenta szczepionki lekarzy i nie tylko lekarzy prowadziła agitację rodem z czasów PRL-u. Że ten opanowany do perfekcji proces prania ludzkich mózgów był skuteczny w przypadku zwykłego śmiertelnika, to jeszcze zrozumiałe ale co było zdumiewające, okazał się on niesłychanie skuteczny również w przypadku praktycznie wszystkich lekarzy ginekologów.

Proszę wybaczyć to mocne pytanie, ale kto przy zdrowych zmysłach może bezkrytycznie zaakceptować fakt, że na chorobę, która rozwija się kilkanaście lub kilkadziesiąt lat można wynaleźć antidotum, którego skuteczność bada się przez maksymalnie 3,5 roku?  Jeżeli ktoś próbuje mi to wmówić, to albo uważa mnie za idiotę albo sam nim jest.

Gdybyśmy chcieli tak rozumować, to równie dobrze można by okrzyknąć lekarstwem na raka np. ziarenko pieprzu. Gwarantuję Państwu że, podawanie jednego ziarnka pieprzu w dowolnym schemacie przez 4 lata również sprawi, że u żadnej kobiety nie rozwinie się w tym czasie nowotwór szyjki macicy ani stany przednowotworowe typu CIN 3, CIS.

Jest tu oczywiście drugie dno, żaden lekarz nie wykonuje szczepień za darmo. I nie można mieć o to żadnych pretensji bowiem tak, jak za pobranie cytologii, testu DNA HPV, czy innego badania lekarz słusznie pobiera opłatę, tak za wykonanie szczepienia też ma prawo zażądać zapłaty. Jest to jego praca. Niemniej jednak możliwość odniesienia korzyści finansowej niejednokrotnie rozwiewa wszelkie wątpliwości jakie bez wątpienia pojawiają się w sumieniu lekarza, a ponieważ "góra" rekomenduje szczepienie, to każdy czuje się usprawiedliwiony przed samym sobą.

Mimo iż szczepionka Silagrd /Gardasil/ była przeznaczona głównie dla kobiet do 26 roku życia, to od początku szczepiono osoby obydwu płci w każdym wieku, dlaczego? Ano dlatego, że wspomniana agitacja polegała również na przekonaniu lekarzy, że szczepionka ta mimo iż nie jest przebadana, to może przynieść korzyści dla wszystkich osób bez względu na płeć i w każdym wieku. Przekonywano również, że może mieć jakieś cudowne działanie krzyżowe i choć wprawdzie nie ma działania leczniczego na już istniejące zakażenie, to jednak mimo infekcji HPV należy się zaszczepić.

Oto fragment Uzupełnionego stanowiska Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego dotyczącego szczepień przeciwko zakażeniom wirusami brodawczaka ludzkiego (HPV) zobacz -  stan wiedzy na dzień 19 września 2009 roku, cytuję:

"Nie ma wystarczających danych klinicznych i ekonomicznych, które jednoznacznie wskazywałyby, czy należy szczepić młode kobiety w wieku 19-26 lat oraz kobiety starsze do 55 roku życia w ogólnej populacji, które miały już kontakt z HPV. Decyzja o szczepieniu powinna zostać podjęta na podstawie rozmowy pomiędzy zainteresowaną kobietą a jej lekarzem. Ginekolog powinien wskazać kobiecie zagrożenia związane z wcześniejszą ekspozycją na HPV i potencjalne korzyści, jakie może odnieść po zaszczepieniu".

Może jestem głupi jak but ale proszę mi powiedzieć, skoro nie ma wystarczających danych klinicznych i ekonomicznych, które jednoznacznie wskazywałyby, że kobiety, które miały już kontakt z HPV po zaszczepieniu mogą mieć z tego jakąś korzyść, to jakie to potencjalne korzyści powinien wskazać kobiecie ginekolog?

Dalsza część cytatu:

"Kobiety HPV DNA pozytywne mogą także być zaszczepione. Wykazano, że indukowany szczepionką poziom przeciwciał jest u nich bardzo wysoki. Trwają badania, które ocenią wpływ szczepienia HPV na rozwój, progresję lub regresję CIN u kobiet zakażonych HPV w momencie podania szczepionki. Ze względu na naturalnie długi okres powstawania CIN wyniki będą znane za kilka lat".

Może jestem głupi jak but ale proszę mi powiedzieć, skoro nie ma pewności, że szczepienie nie przyspieszy choroby, czyli raka, to jak można je zalecać?

Przecież, dopóki nie zostanie wyjaśniona ta kwestia, to szczepienie bezwzględnie powinno być poprzedzone badaniem na obecność wirusa HPV a osoby HPV dodatnie bezwzględnie wykluczone z programu szczepień.

Proszę zwrócić jeszcze uwagę na "naturalnie długi okres powstawania CIN" w tym cytacie - czyżby ktoś pisząc te słowa zapomniał że, przecież usilnie próbuje się przekonywać „ciemne masy”, że „CIN jest błyskawiczny"?!

A jednak dalej czytamy jakie jest uzasadnienie tego zalecenia:

"Badanie na obecność HPV przed szczepieniem nie jest rekomendowane, ponieważ nie istnieją metody oceny wcześniejszej ekspozycji na HPV a dostępne testy wykrywają tylko aktualną infekcję".

Co ma piernik do wiatraka? Przecież chodzi właśnie o potencjalne niebezpieczeństwo w przypadku szczepienia w czasie aktualnej infekcji. Przebyte infekcje w tym kontekście nic nie mają do rzeczy. Trzeba było coś napisać, to napisano rozumując zapewne, kto się w tym połapie ?

Nie zalecono badań DNA HPV przed szczepieniem ponieważ przynajmniej 2/3 lub nawet więcej potencjalnych "klientów" szczepionki jest nosicielem wirusa HPV i ich szczepienie mimo zaleceń budziłoby kontrowersje, a tego  należało unikać, przekaz miał być jasny.

Gdyby wprowadzono obowiązkowe testy DNA HPV przed szczepieniem, to biorąc pod uwagą niebezpieczeństwo szczepienia już zakażonych, do szczepienia pozostałaby nieliczna grupa już aktywnych seksualnie oraz osoby przed inicjacją seksualną, pomniejszone o niemałą grupę osób, które pozyskały wirusa HPV drogą poza seksualną. A więc, jak bardzo zmalałby zysk producenta szczepionki? Z pewnością doszłoby już dawno do bankructwa.

A jednak autorzy tych rekomendacji informują:

"Kobiety HPV DNA-pozytywne mogą także być zaszczepione Wykazano, że indukowany szczepionką poziom przeciwciał jest u nich bardzo wysoki.”

Nasuwa się pytanie; no i co z tego, że jest bardzo wysoki? I na jakiej podstawie twierdzi się, że bardzo wysoki?

Nigdy nie był i do dzisiaj, przypomnę jest rok 2018, nie jest znany poziom p/ciał zapewniający odporność przeciwko wirusowi HPV oraz jak długo się on utrzymuje. Wszystko opiera się na niczym nie popartych przypuszczeniach. W tym konkretnym przypadku można tylko powiedzieć, że jest wyższy niż przed szczepieniem. Dopiero znając poziom chroniący przed infekcją, moglibyśmy powiedzieć, że jest wysoki lub bardzo wysoki. A skoro nie wiadomo jaki powinien być poziom p/ciał dający odporność, to skąd wiadomo, że istniejący już poziom p/ciał u tych, którzy mieli kontakt z wirusem lub już się zaszczepili nie jest wystarczający? Skąd wiadomo, że należy go podnieść poprzez szczepienie? Skąd wiadomo, że będzie to bezpieczne?

Oczywiście, że nie wiadomo.

Przypomnijcie sobie Państwo niektóre inne szczepienia np. szczepionkę p/WZW B. Przed upływem 5 lat nie powtarza się szczepienia a każdorazowo przed ponownym szczepieniem sprawdza się poziom p/ciał anty HBs i jeżeli jest dostatecznie wysoki, to nie ponawia się szczepienia. Nie tylko dlatego, że niej jest potrzebne ale również dlatego, że może być szkodliwe. Tymczasem nie wiedząc czy poziom p/ciał anty HPV jest wystarczający czy nie, fundujemy szczepionemu delikwentowi kolejną dawkę szczepionki Silgard/Gardasil, która może być zabójcza dla jego układu odpornościowego. Przecież to absurd.

Proszę zwrócić uwagą na kolejną  niejasność w tych rekomendacjach:

"Każda aktywna seksualnie kobieta przed rozpoczęciem szczepienia musi mieć wykonany wymaz cytologiczny! Należy w ten sposób wykluczyć istniejące zmiany CIN lub raka szyjki macicy"

Z pierwszą częścią tego cytatu należy się zgodzić ale kolejna budzi sprzeciw. Przecież wszyscy eksperci w swoich wypowiedziach przyznają że skuteczność w wykrywaniu CIN i raka szyjki macicy za pomocą cytologii jest bardzo niska, jeden z autorów tego dokumentu określił ją niedawno na 50 % - zobacz. Wszyscy przyznają również, że cytologia w połączeniu z kolposkopią znacząco zwiększa ten procent, dając blisko 100% pewność. To dlaczego aby wykluczyć zmiany CIN i raka przed szczepieniem zaleca się tylko samą cytologię?

To proste, gdyby zalecano również kolposkopię, to znowu znaczący procent badanych byłby pozytywny i ich szczepienie nie miałoby sensu, bowiem jak przyznają sami eksperci, szczepionka nie ma działania leczniczego na już istniejące zakażenie.

Cytuję Państwu dokument z 2009 roku ale nic się w zaleceniach szczepień przeciw HPV od tamtego czasu nie zmieniło. W 2011 roku zespół ekspertów w zbliżonym składzie opublikował Rekomendacje Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego dotyczące szczepienia przeciwko zakażeniom HPV /zobacz/ Z istotnych różnic odnośnie szczepionki Silgard jest informacja, że szczepionka ta jest zarejestrowana do zapobiegania wystąpienia brodawek zewnętrznych narządów płciowych związanych przyczynowo z zakażeniem typami 6, 11 wirusa brodawczaka ludzkiego, również w populacji płci męskiej oraz że w USA zarejestrowana jest również do szczepienia mężczyzn i chłopców w profilaktyce raka odbytu.  

Od tego czasu PTG, dzisiaj już PTGP milczy jak zaklęte. Zachodzi pytanie dlaczego? Przecież minęło już wystarczająco dużo czasu aby wszystkie a przynajmniej większość tych wątpliwości zostało wyjaśnionych. Wielu lekarzy oczekuje przedstawienia aktualnego stanowiska przez PTGiP w kwestii szczepienia przeciwko wirusom HPV. Można się domyślać, że milczenie to jest celowe bo trzeba by było przyznać się do błędu a na to jeszcze za wcześnie.

Nie ma przesady w stwierdzeniu, że w Polsce szczepiło się i nadal próbuje szczepić wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka. Zgłaszały się do mnie i nadal zgłaszają nawet ponad 70-letnie kobiety, którym proponuje się szczepionkę, bo przecież jak przekonuje nas niejeden „ekspert”: "współżycie można rozpocząć w każdym wieku". Życzę dużo zdrowia, zwłaszcza psychicznego tym „ekspertom”.

Natchniony tym wszechobecnym, szczepionkowym aromatem ośmieliłem się sparafrazować słynny tekst, najwybitniejszego bez wątpienia, polskiego autora tekstów, nieżyjącego już Pana Wojciecha Młynarskiego pt. "Co by tu jeszcze ?" /posłuchaj/ i pozwalam sobie w tym miejscu dedykować go wszystkim ogarniętym tym absurdalnym amokiem szczepionkowym, ekspertom.

Słów kilka w sprawie grupy lekarzy chcę tu wygłosić
lecz zacząć muszę nie od konkretów, lecz od przeprosin.

Skruszon szalenie o przebaczenie pokornie proszę,
że troszkę pieprzna będzie balladka, którą wygłoszę,

I mam nadzieję, że choć się w słowie tutaj nie pieszczę
to wybaczycie mi to drodzy pacjenci raz jeden jeszcze.

A więc lekarze wokół sie snują co są już tacy,
Że kogo spotkają, to zaraz szczepią w domu czy w pracy

Gapią się w sufit, wodza po gzymsie wzrokiem niemiłym,
Na niskich czołach maluje im się straszny wysiłek.

Bo jedna myśl im chodzi po głowie, którą tak streszczę,
kogo by tu zaszczepić koledzy, kogo by jeszcze?

Czasem u takich trafi się pacjent co jest z problemem nie do szczepienia /80 letnia kobieta/,
już się prężą mózgów szeregi i wzrok się pali i już widzimy… żeśmy kolegów nie doceniali.

A oni myślą w ciszy domowej, nie bójcie leszcze,
znajdziemy takich, co będzie można zaszczepić jeszcze.

Lecz choć im wszystko jak z płatka idzie, sprawnie i krótko,
czasem lekarze ci, gdy nikt nie widzi westchną cichutko.

Bo mając tyle twórczych pomysłów, tyle zdolności,
martwią się, by im czasem nie przyszło tkwić w bezczynności.

Bo brak wciąż wróżki, która im powie w widzeniu wieszczem,
jak długo można szczepić koledzy? Jak długo jeszcze?

Okażmy serce dla tych lekarzy, zewrzyjmy dłonie, wystawmy dupę*,
bo w tym jest sedno drodzy rodacy, by się lekarze czuli potrzebni w domu i w pracy.

Niechaj ta myśl im wzrok rozpromienia, niech zatrą ręce,
że tyle jeszcze jest do spieprzenia, przepraszam za przejęzyczenie szczepienia, a będzie więcej…

/* najmocniej przepraszam wszystkich za słowo wystawmy, tak jakoś wyszło./

Przy okazji wprowadzania szczepionki Silgard  /Gardasil/ powstała w 2007 roku nawet specjalna strona internetowa „chronię życie przed rakiem szyjki macicy” sponsorowana oczywiście przez producenta szczepionki, na której można było na bieżąco śledzić te doniosłe wydarzenia i przez blisko 10 lat czerpać informacje na temat cudownej, "uzdrawiającej" szczepionki Silgard. Nawiasem mówiąc, ilekroć zaglądałem na ta stronę, to miałem wrażenie jakbym się cofał w czasie i słuchał komunistycznej propagandy, brrr…..

Tymczasem w roku 2015 na rynku pojawiła się kolejna, ulepszona, mająca chronić przed jeszcze większa liczba typów wirusa HPV szczepionka pod nazwą Gardasil 9.

Tym razem wprowadzono ją „po cichu”, nie było już gali, błysku fleszy, kamer i wywiadów. Żaden z ginekologów-ekspertów nie położył tym razem na „publicznej szali” swojego autorytetu gwarantując  jej skuteczność. Wspomniana strona internetowa "zniknęła" w tym czasie na kilka lub kilkanaście miesięcy i powróciła w nowej szacie.  Wszystkie, uprzednie, prorocze przepowiednie, że za 15 lat 70% raków szyjki macicy zniknie z powierzchni ziemi zostały usunięte, ba nie było nawet żadnej wzmianki o wprowadzeniu nowej szczepionki. Była tylko z całym szacunkiem dla czytelnika ordynarna propaganda i agitacja do szczepienia przeciwko rakowi szyjki macicy…. nie, tego jakże chwytnego i obiecującego sloganu też już nie było, była już tylko szczepionka przeciwko niektórym typom wirusa HPV.

Dlaczego? Czy nie jest to zastanawiające? Dlaczego dzisiaj w internecie praktycznie już nie ma śladu po tych buńczucznych wypowiedziach o zdecydowanej redukcji zachorowania na raka szyjki macicy w najbliższych latach, dlaczego autorzy tych proroczych wizji dzisiaj się ich wstydzą tak skrzętnie je usuwają z sieci? Dlaczego o Polskim Towarzystwie Profilaktyki Zakażeń HPV wszelki słuch zaginął ? Dlaczego, przecież tyle jeszcze jest do spieprzenia, przepraszam zrobienia. Powstała nowa szczepionka i pozostały rzesze osób nieprzekonanych do tego dobrodziejstwa, a tymczasem wspomniane Towarzystwo podwinęło ogon i  zwiało, dziwne prawda?               

                                                                                                                                                                       czytaj dalej

 

 

strona główna